Jadalna Hawthorne Manor błyszczała kruchą aplikacją srebrną uderzającą w delikatną porcelanę.
Pod kopułą sklepienną, gdzie surowe portrety olejnych przodków patrzących z mahoniowanych ścian, pokój promieniał bursztynowym światła kaskadowego kryształowego żyrandolu.
Wyglądało na bogactwo.
Wyglądało na tradycję.
Wyglądało na rodzinę.
