Rzeczy zostały, ale komfort zniknął
Mieszkanie wciąż było pełne sprzętów, których Witalij i jego matka tak zaciekle nie chcieli oddać Tatianie.
- Telewizor.
- Ekspres do kawy.
- Robot odkurzający.
- Zmywarka.
- Pralka.
Jednak bez opłaconego internetu, materiałów eksploatacyjnych, subskrypcji, środków czystości i bieżącego utrzymania wszystkie te rzeczy stopniowo stawały się jedynie drogimi elementami wyposażenia.
Okazało się, że komfort nie polega wyłącznie na posiadaniu przedmiotów.
Za ten komfort trzeba jeszcze regularnie płacić.
— Mamo — odezwał się w końcu Witalij. — Pożycz mi trochę pieniędzy.
Taisija Pawłowna natychmiast się spięła.
— Na co?
— Muszę zapłacić rachunki. Wczoraj znalazłem w skrzynce powiadomienie. Jeśli nie wpłacimy pieniędzy, zapowiadają ograniczenie dostaw prądu.
Teściowa skrzywiła się z niezadowoleniem.
— Co ja jestem, bankomat? Sama mam wydatki. Skończ już z tą zabawą w przedsiębiorcę i idź do pracy. Choćby jako kurier. Choćby do magazynu.
Witalij powoli uniósł na nią wzrok.
— Do magazynu? Ja?
Aż przestał przeżuwać.
— Z moimi zdolnościami?
Taisija Pawłowna straciła już jednak zainteresowanie rozmową.
Wsunęła rękę do kieszeni domowego szlafroka i wyjęła ten sam zeszyt w ciemnej okładce.
Otworzyła go, jak zwykle zwilżyła palec i zaczęła coś skrupulatnie zapisywać.
Wydatki przecież trzeba było kontrolować.
A amortyzacja paneli, mebli i sprzętów gospodarstwa domowego sama się nie policzy.
