Następnego dnia Galina Siergiejewna przyszła z kolejnym pomysłem.
— Kupiłaś Timurowi zabawki rozwijające?
Jana odpowiedziała, że syn ma już kilka grzechotek. Teściowa uznała jednak, że to za mało.
— Nigdy nie jest za wcześnie na rozwój dziecka.
Kiedy Paweł usłyszał rozmowę, ponownie stanął po stronie matki. Jana poczuła, że sytuacja powtarza się bez końca.
Wtedy podjęła decyzję.
— Wystarczy. Galino Siergiejewno, proszę wyjść z mieszkania. I proszę więcej nie przychodzić bez zaproszenia.
Teściowa była zszokowana, a Paweł nie mógł uwierzyć w słowa żony.
— To moja matka!
— A to mój dom. I mój syn. Nikt nie będzie decydował za mnie, jak mam go wychowywać.
Galina Siergiejewna nazwała Janę niewdzięczną, ale młoda matka spokojnie wyjaśniła, że to nie była pomoc, lecz ciągła kontrola.
Przez kilka dni w domu zapanował spokój. Jana sama podejmowała decyzje dotyczące Timura i zauważyła, że codzienność stała się łatwiejsza.
Jednak wkrótce Paweł wrócił do domu zdenerwowany.
— Mama płakała. Mówi, że ją skrzywdziłaś. Jutro przyjdzie i przeprosisz ją.
Jana stanowczo odmówiła.
Następnego dnia Paweł rzeczywiście przyprowadził matkę. Galina Siergiejewna weszła chłodno i od razu zaczęła rozmowę.
— Uważasz, że możesz zabronić babci widywania wnuka?
Po chwili padły jeszcze mocniejsze słowa. Teściowa zasugerowała, że Jana jest nieodpowiednią matką i że mogą pojawić się problemy związane z opieką nad dzieckiem.
Paweł poparł swoją matkę i powiedział, że jeśli Jana nie przeprosi oraz nie zacznie słuchać jej rad, może dojść do rozwodu.
Wtedy Jana zrozumiała, że nie chodzi już o zwykłe różnice zdań. To była próba zmuszenia jej do całkowitego podporządkowania.
— Grozicie mi utratą dziecka we własnym domu? — zapytała spokojnie.
Podeszła do drzwi i otworzyła je.
— Proszę wyjść. Oboje.
Paweł i Galina Siergiejewna patrzyli na nią z niedowierzaniem.
— Chronię swoje dziecko i swoje prawa — powiedziała Jana. — Nikt nie będzie mnie zastraszał.
Teściowa wyszła, trzaskając drzwiami. Paweł został sam z żoną.
— Wybierasz teraz. Albo jesteś moim mężem i ojcem Timura, albo zawsze będziesz tylko synem swojej matki — powiedziała Jana.
Zamknęła drzwi i wróciła do pokoju dziecka. Po raz pierwszy od wielu tygodni poczuła, że naprawdę jest matką — osobą, która ma prawo podejmować decyzje dotyczące własnego dziecka.
