„Wiem, że to szybko.”
„Szybko? Właśnie powiedziałeś mi, że masz raka w stadium terminalnym, a teraz się oświadczasz.”
„Prawdopodobnie nie jest to mój najlepszy moment”.
Otworzył pudełko.
„Wyjdź za mnie”.
Wstałam i podeszłam do zlewu.
„Chcesz żonę, czy boisz się umrzeć w samotności?”
Wzdrygnął się.
„Obie odpowiedzi mogą być prawdziwe”.
Ta odpowiedź mnie przeraziła, bo brzmiała całkowicie szczerze.
Spojrzałam na mężczyznę, który ofiarował mi część siebie, zanim jeszcze mnie poznał. Choroba już nauczyła mnie, że życie nie zawsze czeka na rozsądny moment.
„Potrzebuję jednej obietnicy”.
„Wszystkiego”.
„Bez kłamstw”.
Nathan wytrzymał moje spojrzenie.
„Bez kłamstw”.
Zgodziłam się.
Zaplanowaliśmy kameralne wesele w sali ogrodowej lokalnej restauracji. Moi rodzice byli na nim obecni, mój brat narzekał na swój krawat, a Mara zaczęła płakać, zanim jeszcze ceremonia się rozpoczęła.
W dniu ślubu zadałam Nathanowi ostatnie pytanie.
„Robimy to, bo się boimy?”
Ścisnął moje palce.
„Robimy to, bo się boimy i dlatego, że cię kocham.
ou.”
Ceremonia trwała dwanaście minut.
Potem urzędnik ogłosił nas mężem i żoną.
Wszyscy bili brawo.
Odwróciłam się w stronę Nathana, spodziewając się jego uśmiechu.
Zamiast tego jego wyraz twarzy całkowicie się zmienił.
Wziął mnie za rękę i nachylił się do mnie.
„Teraz w końcu mogę ci powiedzieć prawdę.”
Całe moje ciało zamarło.
„Jaką prawdę?”
Nathan zerknął w stronę drzwi.
„Mam córkę.”
CZĘŚĆ 2
Przez kilka sekund myślałam, że go źle zrozumiałam.
„Co?”
„Ma na imię Sophie. Ma dwanaście lat.”
Wpatrywałam się w mojego nowego męża.
„Masz dwunastoletnią córkę i czekałaś z tym do ślubu?”
„Miałam ci powiedzieć wcześniej.”
„Obiecałeś mi nie kłamać.”
„Wiem.”
„Gdzie ona jest?”
Nathan wyjaśnił, że Sophie mieszkała głównie z babcią w tygodniu szkolnym. Był z nią w większość weekendów i przez część każdego lata. Jej matka była niespójna od czasu ich rozwodu.
„Czy Sophie wie o mnie?”
„Tak.”
Ta odpowiedź zabolała jeszcze bardziej.
„Więc twoja córka wiedziała o moim istnieniu, ale ja nie wiedziałem o jej istnieniu?”
Nathan potarł twarz.
„Wie o przeszczepie. Wie, że byliśmy razem. Nie chciała się z tobą spotkać.”
„Dlaczego?”
„Myśli, że ją zastąpiłaś.”
Wpatrywałam się w niego.
„Naprawdę?”
„Nie.”
„To dlaczego ją ukrywałaś?”
Za każdym razem, gdy Nathan o mnie wspominał, Sophie się denerwowała. Potem usłyszał diagnozę raka. Nathan wciąż przekonywał samego siebie, że w końcu nadejdzie lepszy moment, żeby nas sobie przedstawić.
Nigdy nie nadszedł.
Potem przyznał się do czegoś gorszego.
„Myślałem, że gdybyśmy byli małżeństwem, Sophie zrozumiałaby, że nie jesteś z nami na stałe.”
Odsunęłam się od niego.
„Wykorzystałeś nasze małżeństwo, żeby rozwiązać problem z córką?”
„Nie. Wyszłam za ciebie, bo cię kocham.”
„Ale myślałeś też, że ślub zmusi ją do zaakceptowania sytuacji.”
Nathan nie odpowiedział.
Ta cisza wystarczyła.
Przeszłam bocznymi drzwiami, podczas gdy nasi goście wciąż pili szampana. Nathan poszedł za mną na parking.
„Proszę, nie wychodź tak.”
Odwróciłam się.
„Zostań tutaj.”
„Co?”
„Tym razem nie decyduj, co będzie dalej.”
Zatrzymał się.
„Daj mi adres babci Sophie.”
Jego twarz się skrzywiła.
„Ona nie jest gotowa, żeby cię poznać.”
„Podjąłeś już wystarczająco dużo decyzji za wszystkich innych.”
„Może cię znienawidzić.”
„W takim razie to ona będzie decydować. Nie ty.”
W końcu Nathan podał mi adres.
Dwadzieścia minut później, wciąż w sukni ślubnej, zapukałam do drzwi nieznajomej osoby.
Otworzyła starsza kobieta.
„Pewnie jesteś Claire”.
