Moi rodzice przyszli do sądu, aby bronić syna. Byłem już tam, ubrany w mundur, który zdobyłem. Kiedy drzwi się otworzyły i moje kroki przecięły marmurową podłogę, wszystko, co powiedziano mojej rodzinie o mnie, zderzyło się z prawdą.
Zderzenie nie było dramatyczne.
Było ostateczne.
Pochowali córkę, która skomplikowała całą historię. Wróciła pod przysięgą, w mundurze i powiedziała prawdę w pokoju, który tego wymagał. Po raz pierwszy od dziesięciu lat prawda nie potrzebowała pozwolenia rodziny Moore na istnienie.
To wystarczyło.
Więcej niż wystarczająco.
To było wszystko.
