CZĘŚĆ 2
Kobietą w samochodzie była Lucía Ferrer, była księgowa w klinikach w Luján.
Zrezygnował sześć miesięcy wcześniej po brutalnej kłótni z Estebanem.
Wszyscy mówili, że ukradł pieniądze.
Ja też w to wierzyłem.
Aż pewnej nocy w mojej poczcie elektronicznej pojawił się anonimowy plik.
Zawierała fałszywe faktury podpisane przez mojego męża.
Spółki fasadowe.
Podwójne płatności.
I przelewa pieniądze na konto założone na nazwisko jego siostry.
Lucia wysiadła z samochodu i wzięła moją walizkę.
—Musimy wyjść zanim wezwą ochronę.
—Dlaczego mi pomagasz?
—Ponieważ próbowali mnie zniszczyć, gdy odkryłem to samo co ty.
Poszliśmy w górę.
Mateo spał na mojej piersi.
Gdy odchodziliśmy od domu, mój telefon zaczął dzwonić.
Esteban.
Jego matka.
Jego ojciec.
Po wiadomościach.
„Wróć teraz.”
„Nie wiesz, co robisz.”
„Możemy to naprawić.”
Lucia spojrzała na ekran.
— Już zdali sobie sprawę, że folder nie jest pustą groźbą.
Zabierał mnie do małego mieszkania niedaleko portu.
Tam czekał na nas prawnik.
Nazywał się Gabriel Soto.
Położył na stole kilka dokumentów.
—Esteban planował dziś złożyć pozew o rozwód.
-Ja wiem.
—Nie wiesz wszystkiego.
Pokazał mi kopię.
Esteban twierdził w nim, że porzuciłam syna z powodu załamania nerwowego.
Złożył również wniosek o wyłączną opiekę.
Ale to nie było najgorsze.
Załączyłem rzekomą opinię psychologiczną ze swoim podrobionym podpisem.
„Chciałem, żebyś został uznany za niezdolnego do pracy” – powiedział Gabriel. „Jeśli mi się uda, będę kontrolował twoje udziały w firmie”.
Poczułem mdłości.
Kliniki nie należały wyłącznie do rodziny Luján.
Trzydzieści pięć procent było moje.
Zaprojektowałem system ekspansji, wynegocjowałem pierwsze kontrakty i przekazałem spadek po babci.
Ale Esteban zawsze mówił publicznie, że „pomagałam w sprawach administracyjnych”.
—Ile pieniędzy przeniósł?
Łucja odpowiedziała:
—Prawie dziewięć milionów.
Pozostałem nieruchomy.
—A twoja rodzina?
—Każdy coś dostał.
Matce płacono za pracę konsultantki, choć ona sama nie pracowała.
Siostra miała fałszywą firmę dostawczą.
Ojciec autoryzował pożyczki wewnętrzne.
To była kompletna sieć.
Ale potrzebowaliśmy niezbitego dowodu.
W pamięci znajdowały się pliki audio i dokumenty.
Ale mimo wszystko było coś więcej.
Lucía zrobiła zdjęcie.
Na filmie widać Estebana wchodzącego do hotelu z kobietą.
Rozpoznałem ją.
To Rebeca Santoro, dyrektor banku, który finansował kliniki.
„On nie jest tylko jej kochankiem” – powiedziała Lucia. „On również zatwierdził oszukańcze pożyczki”.
Potem na mój telefon przyszła wiadomość od Estebana:
„Wróć przed ósmą, albo dostanę nakaz, żeby odebrać ci dziecko”.
Sprawdziłem godzinę.
Była 6:40.
Gabriel zamknął teczkę.
—Wtedy mamy osiemdziesiąt minut, żeby zniszczyć ich wersję, zanim trafi ona do sądu.
