– Nawet nie zapytasz, kim jestem? – rzuciła z drwiącym uśmiechem brunetka stojąca pośrodku przedpokoju w drogim szlafroku.
Marina powoli odstawiła torbę na podłogę. Właśnie wróciła z dwunastogodzinnej zmiany w klinice i nie miała już siły ani na awantury, ani na długie wyjaśnienia. Marzyła tylko o chwili ciszy i odpoczynku. Zamiast tego we własnym mieszkaniu zastała obcą kobietę, która zachowywała się tak, jakby była u siebie.
Andriej stał pod ścianą. Był blady, spięty i wyraźnie unikał wzroku żony. Nie próbował nawet wyjaśnić, co się dzieje. Jego milczenie mówiło wystarczająco dużo.
Nieznajoma uniosła podbródek. Przedstawiła się jako Kristina i bez większego skrępowania oznajmiła Marinie, że to właśnie ją kocha Andriej.
Na tym jednak nie poprzestała. Z jej słów wynikało, że wkrótce mieszkanie ma stać się wspólnym domem jej i Andrieja. Mówiła o przyszłości z taką pewnością, jakby decyzja została już podjęta i pozostało jedynie poinformować o niej Marinę.
Piętnaście lat wspólnego życia
Marina patrzyła na nich oboje i próbowała zrozumieć, jak doszło do tego momentu. Za nią było piętnaście lat małżeństwa. Przez te lata pojawiły się kredyty, hipoteka, nocne zmiany, codzienne obowiązki i wychowywanie dziecka.
Znaczną część tego ciężaru Marina brała na siebie. Pracowała, zajmowała się sprawami rodziny i pilnowała domowego budżetu, podczas gdy Andriej przez kolejne lata „szukał siebie”.
Teraz po całym tym czasie jego kochanka stała w przedpokoju i z uśmiechem oczekiwała, że Marina po prostu zwolni mieszkanie.
Nie było jednak krzyku. Marina nie urządziła sceny i nie zaczęła walczyć z Kristiną o męża. Zamiast tego zadała jedno spokojne pytanie.
– Interesujące – powiedziała. – A Andriej powiedział ci, do kogo właściwie należy to mieszkanie?
Kristina prychnęła, najwyraźniej przekonana, że zna odpowiedź. Andriej zareagował zupełnie inaczej. Jego twarz zrobiła się jeszcze bledsza.
Jedno pytanie zmieniło wszystko
Marina nie zamierzała przeciągać rozmowy.
– Tak naprawdę mieszkanie jest moje – wyjaśniła. – Kupiłam je przed ślubem. Andriej jest tutaj tylko zameldowany.
Po tych słowach podeszła do komody, wyjęła dokumenty i położyła je przed zaskoczoną Kristiną.
Nagle pewność siebie brunetki zaczęła znikać. Jeszcze chwilę wcześniej zachowywała się tak, jakby przyszła przejąć gotowe życie: mieszkanie, partnera i stabilną przyszłość. Teraz musiała skonfrontować swoje wyobrażenia z dokumentami leżącymi przed nią.
Obraz Andrieja jako odnoszącego sukcesy, samodzielnego mężczyzny rozpadł się w jednej chwili. Kristina zrozumiała, że związała się z czterdziestoletnim mężczyzną, który w rzeczywistości żył na cudzy koszt.
Andriej nie miał już wiele do powiedzenia. Dokumenty były jednoznaczne, a Marina nie zamierzała negocjować czegoś, co od początku należało do niej.
Po około dwudziestu minutach zarówno Andriej, jak i Kristina opuścili mieszkanie.
