Granice, których wcześniej nie było
Rozmowa zakończyła się awanturą.
Ludmiła Siergiejewna rozbiła filiżankę, oznajmiła, że córki chcą się jej pozbyć, i zażądała wezwania pogotowia.
Zespół ratownictwa przyjechał po czterdziestu minutach.
Młody lekarz wysłuchał skarg, zmierzył ciśnienie, sprawdził odruchy i poprosił kobietę, by przeszła kilka kroków.
Ludmiła Siergiejewna wstała z łóżka, podpierając się o oparcie krzesła.
Jej nogi nie drżały.
– Czy wymaga pani hospitalizacji? – zapytał lekarz.
– Oczywiście! Mam ciężką chorobę neurologiczną!
Lekarz spojrzał na dokumentację.
– W tych wynikach diagnoza nie została potwierdzona.
– Oni niczego nie rozumieją!
Lekarz pozostał spokojny.
– Potrzebuje pani bezpośredniej konsultacji neurologicznej i psychiatrycznej. Nie dlatego, że pani coś „wymyśla”, ale dlatego, że ciągły lęk przed chorobą sam w sobie wymaga leczenia.
Ludmiła Siergiejewna odmówiła wyjazdu.
Po odejściu zespołu Marina powiedziała:
– Nie możemy dłużej tak żyć.
– Chcecie mnie porzucić? – wyszeptała matka.
Oksana poczuła znajome ukłucie winy.
Tym razem jednak nie ustąpiła.
– Nie. Chcemy, żebyś się leczyła.
– Przecież się leczę!
– Przyjmujesz leki, które sama sobie dobierasz, i dzwonisz do mnie po dziesięć razy w ciągu nocy.
– Bo jesteś moją córką!
– Właśnie dlatego nie będę dłużej podtrzymywać kłamstwa.
Ludmiła Siergiejewna zamilkła.
Oksana mówiła dalej:
– Nie będę już odwoływać pracy z powodu każdego telefonu. Nie będę towarzyszyć ci na badaniach, jeśli później ukrywasz wyniki. Nie będę żyła w ciągłym strachu.
– Więc co proponujesz?
– Umówimy cię do lekarza, zorganizujemy pomoc pracownika socjalnego i podzielimy obowiązki z Mariną.
– A jeśli odmówię?
– Masz prawo odmówić. Ale ja też mam prawo nie być twoją całodobową opiekunką.
Wypowiedzenie tych słów kosztowało Oksanę bardzo wiele. Kiedy jednak wreszcie je powiedziała, poczuła, jakby coś w niej pękło.
Jednocześnie po raz pierwszy od dawna łatwiej było jej oddychać.
Powrót do pracy po pięciu latach
Następnego dnia Oksana zadzwoniła do byłego przełożonego.
Jego numer przez cały czas pozostawał zapisany w telefonie, choć przez lata nie odważyła się go wybrać.
– Dzień dobry, Aleksandrze Siergiejewiczu. Tu Oksana.
Rozpoznał ją natychmiast.
– Oksana? Ile lat! Jak się pani ma?
Opowiedziała krótko o swojej sytuacji, nie wdając się w szczegóły.
– Chciałam zapytać, czy mają państwo jakieś wolne stanowiska.
– Właśnie rozwijamy moskiewskie biuro. Kierowniczka działu analitycznego odchodzi na urlop macierzyński. Jeśli jest pani gotowa wrócić, możemy omówić warunki.
Oksana zamknęła oczy.
– Nie wiem, czy będę w stanie pracować na dawnym poziomie.
– Kiedyś kierowała pani działem w wieku trzydziestu dwóch lat. Myślę, że da pani sobie radę.
– Od pięciu lat nie pracowałam w biurze.
– Umiejętności nie znikają.
Po rozmowie Oksana długo siedziała w kuchni, patrząc na stary laptop.
Wydawało jej się, że powrót do pracy będzie przypominał próbę wejścia do domu, który od dawna pozostawał zamknięty. Tymczasem już tydzień później przeszła rozmowę kwalifikacyjną.
Zaproponowano jej na początek pracę zdalną i ograniczony wymiar zatrudnienia. Wynagrodzenie było znacznie wyższe od tego, które otrzymywała przez ostatnie lata.
Oksana przyjęła ofertę.
Matka nie zaakceptowała zmiany od razu
Reakcja Ludmiły Siergiejewny była gwałtowna.
– Czyli teraz już w ogóle mnie nie potrzebujesz?
– Potrzebuję cię jako matki. Ale nie muszę rezygnować z siebie, żeby ci to udowodnić.
– A kto będzie się mną zajmował?
– W poniedziałki i czwartki będzie przychodziła pracownica socjalna. Marina będzie przyjeżdżać dwa razy w miesiącu. W nagłych sytuacjach wezwiemy lekarzy.
– Obca kobieta będzie chodzić po moim domu?
– Tak.
– Nie zgadzam się.
– W takim razie możesz sama gotować, sprzątać i kupować lekarstwa.
Ludmiła Siergiejewna spojrzała na córkę z nienawiścią.
Oksana wytrzymała jej spojrzenie.
Jeszcze kilka miesięcy wcześniej natychmiast zaczęłaby przepraszać.
Tym razem tego nie zrobiła.
Pierwsze miesiące nowego życia
Początek był trudny.
Ludmiła Siergiejewna próbowała przywrócić dawny porządek. Dzwoniła do Oksany podczas spotkań służbowych.
– Ciężko mi oddychać.
– Wezwij pogotowie.
– Nie chcę pogotowia. Przyjedź ty.
– Jeśli naprawdę źle się czujesz, zadzwoń po lekarzy.
Zdarzało się również, że matka nie odzywała się przez dwa dni, licząc na to, że córka zaniepokoi się i przyjedzie bez zapowiedzi.
Oksana przyjeżdżała jednak wyłącznie zgodnie z wcześniej ustalonym harmonogramem.
Za każdym razem sprawdzała leki, żywność i dokumenty, ale nie zostawała na noc.
Pewnego dnia Ludmiła Siergiejewna powiedziała:
– Stałaś się obca.
– Nie. Stałam się osobnym człowiekiem.
Matka odwróciła głowę.
– Kiedyś byłaś lepsza.
– Kiedyś bardziej się bałam.
Zmiany następowały powoli
Z czasem sytuacja zaczęła się uspokajać.
Pracownica socjalna, Nina Andriejewna, okazała się spokojną i doświadczoną osobą. Przekonała Ludmiłę Siergiejewnę, by prowadziła dziennik objawów i regularnie chodziła do lekarza.
Po kilku konsultacjach zalecono jej leczenie zaburzenia lękowego i bezsenności.
Na początku kobieta stawiała opór.
– Te tabletki zrobią ze mnie warzywo.
– Przepisał je lekarz. Daj im czas – odpowiadała Oksana.
Miesiąc później Ludmiła Siergiejewna po raz pierwszy przyznała:
– Mniej boję się nocy.
Oksana nie odpowiedziała: „A nie mówiłam”.
Tylko skinęła głową.
– To dobrze.
Niedługo później matka sama zadzwoniła, ale po raz pierwszy od wielu lat nie zażądała natychmiastowego przyjazdu córki.
– Oksanoczko, jutro mam wizytę. Nina Andriejewna powiedziała, że pójdzie ze mną. Chciałam tylko, żebyś wiedziała.
– Dziękuję, że powiedziałaś.
– Nie przyjedziesz?
– Jutro mam prezentację.
Ludmiła Siergiejewna milczała przez chwilę.
– Rozumiem.
W jej głosie nadal pobrzmiewał żal, ale nie było już dawnego nacisku.
