Etap 1. Jubileusz, na którym skończyła się moja cierpliwość
Podniosłam kieliszek, ale nie napiłam się ani kropli.
Przez kilka sekund patrzyłam na ludzi siedzących przy stole.
Jeszcze chwilę wcześniej sala była pełna rozmów, śmiechu i dźwięku sztućców uderzających o porcelanę. Teraz czułam jednak, że nie potrafię już zachowywać się tak, jakby nic się nie wydarzyło.
— Chciałabym pogratulować Galinie Pawłownie jubileuszu — zaczęłam spokojnie. — I podziękować jej za to, że dzisiaj wreszcie szczerze powiedziała, jak wyobraża sobie idealną kobietę u boku swojego syna.
Ktoś przy stole zakaszlał niezręcznie.
Kilka osób przestało patrzeć na talerze.
Galina Pawłowna wyprostowała się.
Jeszcze przed chwilą czuła się tutaj całkowicie swobodnie. W końcu to był jej wieczór. Jej jubileusz. Jej goście. Jej przemówienia.
Tyle że rachunki za ten wieczór nie były jej.
— Lenoczka, co ty? — powiedziała z wymuszonym uśmiechem. — Przecież tylko żartowałam.
Spojrzałam na nią.
— Nie, Galina Pawłowna. Żart jest wtedy, kiedy bawi wszystkich.
Przy stole zrobiło się jeszcze ciszej.
— A pani publicznie mnie upokorzyła. W sali, którą opłaciłam. Przy stole, który zorganizowałam. I w sukience, którą również kupiłam pani ja.
Siergiej natychmiast się napiął.
— Lena, nie teraz…
Odwróciłam się do niego.
— Dlaczego nie teraz?
Nie podniosłam głosu.
Nie musiałam.
Przez lata mówiłam znacznie ciszej i właśnie dlatego wszyscy przyzwyczaili się, że ostatecznie i tak ustąpię.
— Kiedy twojej matce trzeba było zapłacić rachunki za mieszkanie, dentystę, telefon, kartę kredytową i jubileusz, wtedy było „teraz”. Kiedy poprosiła o tę sukienkę, również było „teraz”.
Wskazałam lekko głową w stronę Galiny Pawłowny.
— A kiedy uznała, że może nazwać mnie przy wszystkich „nieodpowiednią kobietą”, nagle okazuje się, że nie wolno o niczym mówić?
Galina Pawłowna poczerwieniała.
— Ja cię nigdy nie prosiłam, żebyś to wszystko opłacała!
Patrzyłam na nią przez chwilę.
— Nie prosiła pani?
Wyjęłam z torebki telefon.
Nie planowałam tego wcześniej.
Nie przygotowywałam wielkiego publicznego rozliczenia.
Jeszcze godzinę wcześniej chciałam po prostu przeżyć wieczór, wrócić do domu i po raz kolejny powiedzieć Siergiejowi, że jego matka przekroczyła granicę.
A on zapewne po raz kolejny odpowiedziałby:
„Nie zaczynaj, mama już taka jest”.
Wtedy jednak zrozumiałam, że jeśli znowu przemilczę wszystko dla świętego spokoju, nic się nie zmieni.
Otworzyłam aplikację bankową.
— Dobrze. Przypomnijmy sobie ostatnie dwanaście miesięcy.
Galina Pawłowna patrzyła na mnie z niedowierzaniem.
— Przelałam pani w sumie sto osiemdziesiąt cztery tysiące rubli.
Po stole przeszedł lekki szmer.
— Rachunki za mieszkanie: dwadzieścia osiem tysięcy. Leczenie zębów: czterdzieści dwa. Telefon: dziewięć. Sukienka na dzisiejszy jubileusz: dwadzieścia sześć. Karta kredytowa: pięćdziesiąt siedem. Do tego drobniejsze wydatki.
Goście zaczęli na siebie spoglądać.
Galina Pawłowna wyglądała tak, jakby to właśnie ja zrobiła coś niestosownego.
— Ty liczysz każdą kopiejkę?
Pokręciłam głową.
— Nie. Liczę lata.
Zamknęłam aplikację.
— I właśnie teraz widzę, że zbyt długo myliłam wykorzystywanie z pomocą rodzinie.
Galina Pawłowna natychmiast odwróciła się do syna.
— Siergiej! Pozwolisz swojej żonie robić ze mnie biedaczkę przed ludźmi?
Siergiej milczał.
I właśnie to milczenie było dla mnie odpowiedzią.
Nie pierwszą.
Ale po raz pierwszy nie próbowałam jej usprawiedliwiać.
Postawiłam kieliszek na stole.
— Nie robię z pani biednej kobiety. Sama przed chwilą powiedziała pani wszystkim, że jestem niewystarczająco dobra dla pani syna.
Zrobiłam krótką przerwę.
— Ale najwyraźniej jestem wystarczająco dobra, żeby spłacać pani długi.
Jedna z przyjaciółek Galiny Pawłowny, starsza kobieta w liliowym kostiumie, odezwała się niespodziewanie:
— Galoczka, Lena ma rację. Nie powinno się tak traktować człowieka.
Teściowa gwałtownie odwróciła się w jej stronę.
— Nikt cię nie pytał!
Spojrzałam na nią.
— Właśnie.
Wzięłam oddech.
— Dlatego ja również nie będę pytać, czy wolno mi przestać płacić.
Odwróciłam się do Siergieja.
— Od dzisiaj wszystkie wydatki twojej matki pokrywasz ty. Ja nie przelewam jej już ani rubla.
