Nie zrozumiałam.
Potem zrozumiałam.
I żałowałam, że zrozumiałam.
„Nie chciał, żeby Máté był uważany za chorego” – wyszeptałam.
Andrea nie odpowiedziała.
„Chciał, żeby mnie uznano za szalonego.”
Śledczy powiedział ostrożnie:
„To możliwe wyjaśnienie. Nadal badamy motywację.
Ale znałam już Ilonę.
Wszystkie sceny z ostatnich ośmiu miesięcy wróciły.
„Erika jest zbyt wrażliwa.”
„Erika ma atak paniki.”
„Erika nie może sama wychować dziecka”.
„Może Máté będzie lepiej z ojcem”.
A Péter wierzył we wszystko, co mówił.
A przynajmniej chciał wierzyć.
Bo tak było łatwiej.
Jeśli byłam niestabilna emocjonalnie, to on nie był tym mężczyzną, który zostawił rodzinę dla innej kobiety.
On po prostu „uciekał przed trudnym małżeństwem”.
Następnego dnia Peter pojawił się u mnie.
Nie wpuściłam go.
„Musimy porozmawiać” – powiedział.
„Porozmawiać”.
„Nie pod drzwiami”.
„Słyszę to stąd”.
Był czerwony na twarzy.
„Mamę przywieziono na przesłuchanie”.
„Wiem”.
„Mówi, że to nieporozumienie”.
„Oczywiście”.
„Eriko…
„Znaleźli we krwi naszego syna lek, którego nie powinien był brać”.
Twarz Petera się zmieniła.
„Mama mówi, że to może być błąd laboratoryjny”.
Zaśmiałem się.
Nie dlatego, że to było śmieszne.
Czasami się śmiejesz, bo inaczej zaczniesz krzyczeć.
„Nadal mu wierzysz?”
„Nie to powiedziałem”.
– Wierzyłeś jej za każdym razem przez osiem miesięcy.
– Ja po prostu…
– Kiedy Máté zachorował, powiedziałeś, że dramatyzuję. Kiedy zabrałam go do lekarza po raz trzeci, powiedziałeś, że potrzebuję terapii. A wczoraj napisałeś, żebym przestała robić sceny.
Péter zwiesił głowę.
– Nie wiedziałam.
– Nie. Nie chciałaś wiedzieć.
To go bolało.
Widziałam to.
Ale nie tak bardzo, jak mnie w ciągu ostatnich kilku miesięcy.
Dwa dni później nastąpił pierwszy prawdziwy punkt zwrotny.
Andrea do mnie zadzwoniła.
Ilona zeznawała w obecności swojego prawnika.
Na początku wszystkiemu zaprzeczała.
Potem, skonfrontowana z wynikami badań i swoim notatnikiem, zmieniła wersję wydarzeń.
Twierdziła, że po prostu „chciała pomóc” Máté zasnąć.
Ale nie potrafiła sensownie wytłumaczyć tych notatek.
Potem wyjęła telefon.
A w nim była wymiana wiadomości.
Z Peterem.
Kiedy Andrea to powiedziała, myślałam, że serce mi zamarło.
– Peter o tym wiedział?
– Nie wydaje się.
– A potem?
Andrea odczytała kilka szczegółów.
Ilona wysyłała synowi wiadomości o mnie od miesięcy.
„Erika znowu zabrała Máté do lekarza”.
„Ma obsesję na jego punkcie”.
„Dziecko się go boi”.
„Zanotuj to sobie, później mogą się okazać ważne”.
Odpowiedzi Petera były krótkie.
„Dobrze”.
„Wiem”.
„Porozmawiam z prawnikiem”.
Zamarłam przy ostatnim zdaniu.
– Jaki prawnik?
Andrea spojrzała na mnie.
– Wygląda na to, że jej były mąż rozważał zmianę umowy o opiekę nad dzieckiem.
To był cel Ilony.
Zabrać mi Mateusza.
