Adrian rozmawiał przez telefon.
Chłopak czekał przy drzwiach prawie dziesięć minut.
W końcu powiedział:
„Tato”.
Adrian uniósł palec.
„Chwileczkę, mistrzu”.
Kontynuował rozmowę.
Noah czekał.
Kiedy Adrian skończył rozmowę, jego syn poszedł już do swojego pokoju.
Tej nocy Isabella zostawiła medal na jego biurku.
„Chciałem ci go pokazać”.
Adrian odpowiedział:
„Zobaczę ją jutro”.
Nigdy tego nie zrobił.
Teraz rozpaczliwie przeszukiwał szuflady.
Znalazł medal w małym pudełku.
Ktoś przykleił na odwrocie karteczkę.
Pis był dziecinny.
„Dla taty. Następnym razem zdobędę złoto, więc przyjdziesz”.
Adrian usiadł na podłodze.
Po raz pierwszy od śmierci Noaha rozpłakał się.
W międzyczasie Isabella zamieszkała w małym mieszkaniu niedaleko instytutu medycznego, w którym pracowała lata wcześniej.
Nie potrzebowała pieniędzy Adriana.
Podczas ich małżeństwa zachowała nieruchomości odziedziczone po śmierci rodziców, a kilka inwestycji było wyłącznie na jej nazwisko.
Potrzebowała nauczyć się egzystować w miejscu, gdzie nic nie przypominało jej o tym, że kiedyś czekała na męża.
W pierwszym tygodniu prawie nie spała.
W drugim tygodniu wróciła do pracy.
Dyrektor instytutu, dr Daniel Harper, osobiście ją powitał.
Pracowali razem od lat.
„Nie musisz tak szybko wracać” – powiedział jej.
„Tak, muszę.”
„Isabello…”
„Chyba będę stała w miejscu.”
Daniel zrozumiał.
Nie nalegał.
Przydzielił jej projekt badawczy związany z terapią nerkową u dzieci.
Kiedy Isabella zobaczyła teczkę, jej ręce zadrżały.
Daniel to zauważył.
„Mogę ci dać jeszcze jedną.”
Pokręciła głową.
„Nie.”
Otworzył teczkę.
„Chcę tę.”
Pracowała dwanaście, czternaście, a czasem szesnaście godzin dziennie.
Nie dlatego, że chciała zapomnieć o Noahu.
Właśnie dlatego, że nie chciała.
Każdy pacjent-dziecko przypominał jej jego głos.
Każdy zdesperowany rodzic przypominał jej tamtą noc w szpitalu.
A każda nowa opcja leczenia dawała jej do myślenia:
Może to dziecko ma szansę, którą stracił Noah.
Krok po kroku zaczynała znowu oddychać.
Adrianowi zajęło dziewięć dni, zanim do niej zadzwonił.
Isabella wychodziła ze spotkania, gdy zobaczyła jego nazwisko na ekranie.
Nie odebrała.
Zadzwonił ponownie.
Potem przyszła wiadomość.
„Musimy porozmawiać”.
Isabella odpowiedziała:
„Mój prawnik może porozmawiać z twoim”.
Odpowiedź nadeszła natychmiast.
„Nie rozmawiam o rozwodzie”.
Nie odpowiedziała.
Tego popołudnia Adrian pojawił się przed szkołą.
Isabella znalazła go opartego o samochód.
Wyglądał na wyczerpanego.
„Nie powinieneś tu być”.
„Nie odbierasz moich telefonów”.
„Musi być jakiś powód”.
Adrian wyjął coś z kieszeni.
Medal Noaha.
„Znalazłem to”.
Isabella spuściła wzrok.
Od razu rozpoznała notatkę.
„Zachowałam ją”.
„Dlaczego nigdy mi nie powiedziałaś, co napisałam?”
Isabella podniosła wzrok.
„Mówiłam ci”.
Adrian zmarszczył brwi.
„Nie”.
„Powiedziałem ci jeszcze tej samej nocy. Prosiłem cię…”
że wejdziesz i się z nim spotkasz.
Jego twarz zbladła.
Isabella doskonale pamiętała tę rozmowę.
Adrian miał właśnie wychodzić.
Chloe do niego dzwoniła.
Duke zniknął.
Powiedziała mu:
„Proszę, wejdź na pięć minut. Noah zdobył medal i czekał na ciebie całe popołudnie”.
Odpowiedział:
„Jutro. Chloe mnie teraz potrzebuje”.
Isabella dokończyła:
„Mówiłeś, że spotkasz się z nim następnego dnia”.
Adrian powoli opuścił rękę.
„Nie pamiętam”.
„Właśnie w tym problem”.
Słowa ułożyły się między nimi.
„Dla Noaha to był jeden z najważniejszych dni w jego życiu. Dla ciebie nie był nawet na tyle ważny, żeby go pamiętać”.
Adrian przełknął ślinę.
„Wiem, że byłem złym ojcem”.
„Nie wiem, czego ode mnie oczekujesz”.
„Powiedz, że mogę coś naprawić”.
Isabella patrzyła na niego przez kilka sekund.
„Nie możesz”.
„Mogę się zmienić”.
„Może”.
„Mogę przestać spotykać się z Chloe”.
Isabella pokręciła głową.
„Nadal nie rozumiesz”.
„To mi to wyjaśnij”.
„Nie chcę, żebyś się dla mnie zmieniał”.
Adrian zamarł.
To zdanie było gorsze niż jakiekolwiek oskarżenie.
Bo Isabella latami prosiła go właśnie o to.
O zmianę.
O ustalenie granic.
O wcześniejszy powrót do domu.
O spędzanie czasu z Noahem.
O zaprzestanie biegania za Chloe za każdym razem, gdy pstryknie palcami.
Teraz niczego nie chciała.
„Isa…”
„Mam spotkanie”.
Przeszła obok niego.
Adrian delikatnie ujął ją za nadgarstek.
Isabella spojrzała na jego dłoń.
Puścił ją natychmiast.
„Czy jest ktoś jeszcze?”
Isabella prawie się uśmiechnęła.
„Czy to cię martwi?”
„Po prostu odpowiedz.”
„Nie.”
„To możemy spróbować.”
„Nie.”
„Dlaczego?”
Isabella wzięła głęboki oddech.
„Bo nie wyjechałam, żeby znaleźć innego mężczyznę.”
Spojrzała mu prosto w oczy.
„Wyjechałam, żeby odnaleźć siebie.”
I weszła do budynku.
Dwa dni później Chloe pojawiła się w domu Adriana.
Niosła pudełko z jedzeniem i miała zaniepokojony wyraz twarzy.
„Nie odpisujesz na moje wiadomości.”
Adrian siedział na sofie otoczony kilkoma rodzinnymi albumami ze zdjęciami.
Chloe spojrzała na zdjęcia.
„Wciąż myślisz o Isabelli?”
Nie odpowiedział.
Usiadła obok niego.
„Wiem, że cierpisz z powodu Noaha, ale nie możesz się obwiniać wiecznie”.
Adrian podniósł wzrok.
„Kto powiedział, że obwiniam się wiecznie?”
Chloe zamrugała.
„Ja tylko…”
„Wiedziałaś, że Noah potrzebował tego leku?”
