„Zapomnij o studiach. Kobiecie edukacja jest niepotrzebna”
Matka rzuciła na stół mój indeks. „Te pieniądze idą na samochód dla twojego brata.” „Mamo, mówisz poważnie? Trzy lata przygotowywałam się do matury!” „Wadik bez auta jest jak bez rąk. A ty i tak wyjdziesz za mąż.” „Czyli jego fanaberie są ważniejsze od mojej przyszłości?” „Nie waż się tak mówić o bracie! On jest mężczyzną, ma utrzymywać rodzinę!” Stałam w kuchni i nie wierzyłam własnym uszom. Oszczędności, które babcia zapisała w testamencie na moją edukację, rodzice postanowili wydać na samochód dla dwudziestodwuletniego lesera.
Od dziecka byłam prymuską. Gdy Wadik wagarował i palił za garażami, ja ślęczałam nad książkami. Matka wtedy jeszcze chwaliła się przed sąsiadkami: „Nasza Alenka to mądra głowa! Pójdzie na Uniwersytet Moskiewski, zobaczycie!” Pamiętam, jak w piątej klasie wygrałam olimpiadę z matematyki. Przybiegłam do domu z dyplomem – a w domu było święto. Wadik dostał skuter za to, że w semestrze nie miał żadnej trójki. Mój dyplom leżał na lodówce pod magnesem. „Dobra robota, córko” – mruknął ojciec, nie odrywając wzroku od telewizora.
Babcia Zina była jedyną osobą, która we mnie wierzyła. Przez całe życie pracowała jako inżynier w fabryce, sama przebijała się w latach 60., kiedy kobiety niechętnie przyjmowano na politechniki. „Ucz się, Alenka. Wykształcenie to wolność. Żebyś nie musiała polegać na żadnym mężczyźnie.” Przed śmiercią babcia odciągnęła matkę na bok: „Kławdia, na koncie jest sto pięćdziesiąt tysięcy rubli. Na edukację Alenki. Dopilnuj.” Matka kiwała głową, ocierając łzy. Kłamała, suko.
Kiedy brat jest ważniejszy
Wadik w wieku dwudziestu dwóch lat nie przepracował ani jednego dnia. Po wojsku zatrudnił się jako ochroniarz – zwolnił się po tygodniu. „Nie dla króla to robota – siedzieć w budce.” Za to dziewczyny zmieniał jak rękawiczki. Każdej obiecywał złote góry, a pieniądze ciągnął od matki. Ta rozpływała się: „Wadiczek się męczy, musi odpocząć. Jeszcze się odnajdzie.” „Mamo, on jest pasożytem!” – nie wytrzymałam kiedyś. „Jak śmiesz! To twój brat!” „Który ani razu nie powiedział nawet dziękuję, że odrabiałam za niego sprawdziany!” Ojciec zwykle milczał. Pracował na budowie, wracał zmęczony, pił i szedł spać. Nie wtrącał się w rodzinne spory – „babskie sprawy”.
A potem Wadik zobaczył u kolegi BMW i zapalił się. Zaczęło się codzienne marudzenie: „Mamo, wszyscy chłopaki mają fury! Ja jestem gorszy? Jak ja mam znaleźć narzeczoną?” Matka nie mogła znaleźć sobie miejsca. I wtedy ja zdałam maturę na 286 punktów. Dostałam się na budżet na pedagogikę – to nie MGU, ale też radość. Myślałam, że rodzice będą dumni. Rankiem 15 sierpnia – na dwa tygodnie przed rozpoczęciem roku akademickiego – obudziły mnie krzyki z kuchni. Wadik wrzeszczał: „Czemu jej wolno, a mnie nie? Jestem starszy!” Zeszłam na dół. Na stole – dokumenty z banku. Matka wypłaciła babcine pieniądze. „Co się dzieje?” – przeszedł mnie zimny dreszcz. „Usiądź” – matka nawet nie spojrzała mi w oczy. „Z ojcem zdecydowaliśmy. Wadik potrzebuje bardziej.” Ojciec dłubał widelcem jajecznicę, milczał. „To MOJE pieniądze! Babcia zostawiła je MNIE!” „Nie krzycz na matkę!” – Wadik podskoczył. „Po co ci studia? Wyjdziesz za mąż, urodzisz dzieci!” „A tobie po co auto, pasożycie?” „Jestem facetem! Muszę robić karierę!” „Jaką karierę? Nie chcesz pracować!”
Ostateczne rozstanie
Matka uderzyła dłonią w stół: „Dość! Decyzja zapadła! Wadim kupi auto, zatrudni się w taksówce. A ty… znajdziesz pracę. Albo wyjdziesz za Kostię z sąsiedniego bloku, on cię od dawna podrywa.” Kostia – trzydziestoletni alkoholik z trzema wyrokami. Oto przyszłość, którą moi rodzice mi wyznaczyli. „Wiecie co?” – wstałam od stołu. „Walcie się.” Spakowałam dokumenty, wrzuciłam do plecaka rzeczy. Matka biegała za mną po mieszkaniu: „Alena, opamiętaj się! Zhańbisz nas!” „To wy mnie zhańbiliście.” Wadik rżał w drzwiach: „Gdzie ty pójdziesz, głupia? Wrócisz na kolanach za tydzień!” Ojciec w końcu odezwał się: „Alena, nie głupiej. Matka ma rację.” „Wal się, żywicielu rodziny!” – po raz pierwszy w życiu posłałam ojca. Trzasnęłam drzwiami tak, że tynk posypał się ze ściany.
