Przez całe życie myślałam, że straciłam siostrę bliźniaczkę w wieku pięciu lat. Ale dekady później nieoczekiwane odkrycie zmieniło wszystko, co myślałam, że wiem.
Utrata kogoś to jedna z najtrudniejszych prób w życiu. Ale życie z zaginięciem bez odpowiedzi jest jeszcze trudniejsze: nie ma pożegnania, żadnego wyjaśnienia, tylko pustka. Przez dekady żyłam z tym poczuciem niekompletności, z tym poczuciem, że coś w mojej historii nie było kompletne. Myślałam, że straciłam siostrę bliźniaczkę w wieku pięciu lat. W rzeczywistości historia wyglądała zupełnie inaczej.
Dorastanie z nieobecnością, której się nie rozumie
Jako dzieci, Lucie i ja byłyśmy nierozłączne. Bliźniaczki, dzieliłyśmy się wszystkim: grami, sekretami, psotami, śmiechem. Aż pewnego dnia Lucie wyszła się bawić… i już nie wróciła. Dorośli szeptali, poszukiwania ciągnęły się w nieskończoność, a potem pojawiły się rozmowy o zaginięciu i domniemanej śmierci.
Bardzo szybko temat stał się tabu. Nikt już nie mówił o Lucie, nikt nie pokazywał zdjęć, jakby próbowali wymazać ból, wymazując jej istnienie. Dorastałem z dziwnym uczuciem: dano mi zakończenie, ale nie historię.
