Dina rozłożyła na stole kolejne szkice elewacji, mrużąc oczy i oceniając kompozycję w ciepłym świetle popołudniowego słońca. Od trzech miesięcy pracowała nad projektem adaptacji starego obiektu przemysłowego. Choć budżet zlecenia był skromny, realizacja miała stać się wizytówką jej portfolio architektonicznego.
– Znowu siedzisz nad tymi papierami? – dobiegł z przedpokoju głos Ałły Pietrowny.
Pięćdziesięciopięcioletnia teściowa weszła do mieszkania bez zapowiedzi, jak miała w zwyczaju. Omiotła salon krytycznym wzrokiem, zarzucając synowej kurz na półkach, niepodlane kwiaty i brak zaangażowania w domowe obowiązki podczas nieobecności męża, Maksyma.
Uprzedzenia i nieprzepracowana przeszłość
Dla Ałły Pietrowny synowa była jedynie osobą z prowincji, która przyjechała do stolicy, by zdobyć dobrze sytuowanego męża z własnym mieszkaniem. Nie miało dla niej znaczenia, że Dina ukończyła z wyróżnieniem studia architektoniczne, odbyła prestiżowy staż w europejskim biurze projektowym, a z Maksymem poznała się na wystawie sztuki współczesnej.
Postawa teściowej wynikała w dużej mierze z jej własnych doświadczeń:
Trzydzieści lat wcześniej przyjechała do Moskwy z Tuły po ukończeniu technikum i podjęła pracę jako sekretarka;
Wyszła za mąż za rodowitego mieszkańca stolicy, jednak małżeństwo rozpadło się po pięciu latach, zostawiając ją samą z małym dzieckiem w pokoju komunalnym;
Lata ciężkiej pracy pozwoliły jej zamienić uzyskane mieszkanie jednopokojowe na dwa mniejsze lokale – jeden dla syna na czas studiów, drugi dla siebie na obrzeżach miasta.
Przenosząc dawne lęki i kompleksy na synową, Ałła Pietrowna nie dostrzegała, jak bardzo jej dawna sytuacja przypomina początki Diny. Maksym dostrzegał niesprawiedliwe traktowanie żony, jednak dotychczasowe próby łagodzenia sporów nie przynosiły rezultatów.
