Olga nigdy nie przypuszczała, że własne mieszkanie stanie się powodem rodzinnego konfliktu. Dwupokojowe mieszkanie na czwartym piętrze, położone w spokojnej okolicy, otrzymała pół roku wcześniej po śmierci babci. Starsza Katarzyna Iwanowna zapisała swojej jedynej wnuczce cały majątek — mieszkanie, działkę za miastem oraz niewielkie oszczędności zgromadzone w banku.
Olga była bardzo związana z babcią. Kiedy pół roku wcześniej Katarzyny Iwanownej zabrakło, przeżywała żałobę szczerze i długo. Mieszkanie przypominało jej o ukochanej osobie w każdym szczególe — przez stare meble, koronkowe serwetki, fotografie w ramkach stojące na komodzie.
Artiom, mąż Olgi, początkowo zachowywał się bardzo delikatnie. Rozumiał, że żonie jest trudno, wspierał ją emocjonalnie i pomagał przy załatwianiu formalności związanych ze spadkiem. Mężczyzna pracował jako menedżer w firmie handlowej, a Olga była ekonomistką w organizacji samorządowej. Żyli skromnie, ale zgodnie, i planowali powiększenie rodziny za kilka lat.
Przeprowadzka do mieszkania po babci była dla młodego małżeństwa dużą ulgą finansową. Wcześniej wynajmowali jednopokojowe mieszkanie w oddalonej dzielnicy, a znaczna część ich zarobków przeznaczana była na czynsz. Teraz mogli odkładać pieniądze i spokojniej myśleć o przyszłości.
Pierwsze miesiące po przeprowadzce minęły spokojnie. Olga stopniowo odnawiała mieszkanie — malowała ściany, wymieniała instalację sanitarną i odświeżała kuchenne meble. Artiom pomagał przy pracach wymagających większej siły, nie krytykował wystroju, który żona wybierała według własnego gustu.
Z czasem jednak w rozmowach męża zaczęły pojawiać się dziwne uwagi.
— Olu, myślałaś kiedyś o tym, żeby przepisać mieszkanie? — zapytał Artiom pod koniec sierpnia, gdy siedzieli razem w kuchni przy herbacie.
— W jakim sensie przepisać? — zdziwiła się żona.
— No… na nas oboje. Albo na mnie. Tak byłoby bezpieczniej.
— Bezpieczniej? — Olga nie rozumiała toku myślenia męża. — Artiom, mieszkanie jest prawidłowo zapisane. Wszystkie dokumenty są w porządku.
— Nie chodzi mi o dokumenty. Po prostu, gdyby coś się stało… gdybyś zachorowała albo wydarzyło się coś innego. Lepiej, kiedy nieruchomość jest na mężczyźnie.
— Co miałoby się stać? — zmarszczyła brwi Olga. — Mam dwadzieścia osiem lat i jestem zdrowa.
— Nigdy nic nie wiadomo. Poza tym rodzina powinna być jednością. A kiedy żona ma osobną własność, wygląda to trochę niewłaściwie.
Olga wtedy zamilkła. Pomyślała, że mąż może po prostu martwi się o ich przyszłość i chce zabezpieczyć rodzinę na wypadek nieprzewidzianych sytuacji. Mimo wszystko rozmowa pozostawiła w niej niepokój. Mieszkanie należało do niej z tytułu dziedziczenia — dlaczego miałaby je przepisywać?
Tydzień później Artiom ponownie wrócił do tego tematu.
— Olu, myślałem o naszym mieszkaniu… — zaczął, przeglądając dokumenty na kuchennym stole. — A może zrobić darowiznę na mnie? Albo przynajmniej przepisać je na nas oboje?
— Po co? — zapytała zmęczonym głosem Olga. Miała ciężki dzień w pracy i marzyła tylko o odpoczynku.
— Tak, dla porządku. Jesteśmy przecież małżeństwem, a mieszkamy w lokalu, który formalnie należy tylko do ciebie.
— Artiom, to moje mieszkanie. Babcia zapisała je mnie.
— Wiem, że twoje. Ale teraz mieszkamy tutaj razem. Ja też dokładam się do remontu i opłacam rachunki.
— I co z tego? — Olga zaczęła się irytować. — Jesteś moim mężem i mieszkasz w moim mieszkaniu. To normalne.
— Normalne, ale jakoś nie w porządku, kiedy wszystko jest zapisane na jedną osobę. A jeśli coś między nami się wydarzy?
— Co miałoby się wydarzyć? — zapytała ostro żona.
— Nic. Mówię tylko teoretycznie. Gdybyśmy się pokłócili, rozwiedli… To co? Zostałbym bez dachu nad głową?
Olga uważnie spojrzała na męża. W jego oczach zobaczyła coś dziwnego — nie troskę ani miłość, ale pewną kalkulację.
— Artiom, jeśli planujesz rozwód, powiedz po prostu wprost.
— Co ty wygadujesz? — oburzył się mężczyzna. — Jaki rozwód? Kocham cię! Chcę tylko, żeby wszystko było uczciwe i przejrzyste.
— Uczciwe? — uśmiechnęła się gorzko Olga. — Uczciwe jest to, że mieszkanie zostaje przy osobie, której zostało zapisane.
