Irina stawia granicę: pieniądze nie mogą być decyzją innych
— Czy w ogóle zapytałeś mnie, zanim zacząłeś rozmawiać z matką o mojej premii? Czy to już jest wasz wspólny dochód? — powiedziała Irina spokojnie, ale tak wyraźnie, że tych słów nie dało się później zignorować.
Oleg stał w drzwiach kuchni z kubkiem w dłoni. Jeszcze chwilę wcześniej miał pogodny, domowy uśmiech. Teraz jednak jego wyraz twarzy się zmienił. Nie zdążył nawet odpowiedzieć.
Irina spojrzała na niego i od razu zrozumiała jego milczenie.
Ten wieczór miał wyglądać zupełnie inaczej. Po powrocie z pracy planowała spokojnie usiąść przy komputerze, uporządkować wiadomości i dokończyć raport. Za oknem padał drobny deszcz, który tylko tworzył spokojne tło dla zwykłego dnia.
Rano zobaczyła jednak coś, na co czekała od trzech miesięcy: na jej konto wpłynęła premia. Była efektem ciężkiej pracy przy projekcie, w którym przez długi czas musiała przejąć dodatkowe obowiązki po odejściu koleżanki na urlop macierzyński.
Te pieniądze miały już swoje przeznaczenie. Część chciała przeznaczyć na oszczędności, a część na wcześniejszą spłatę kredytu hipotecznego. Dawało jej to poczucie stabilności i kontroli nad własnym planem.
Oleg wrócił do domu około siódmej. Był w wyjątkowo dobrym humorze. Kiedy wszedł do kuchni, nalał sobie wody i powiedział:
— Mama dzwoniła. Mówi, że ma rozsądny pomysł dotyczący twojej premii.
Irina powoli podniosła wzrok znad komputera.
— Jakiego pomysłu?
Oleg zaczął tłumaczyć, że jego matka uważa, iż część pieniędzy można byłoby przeznaczyć na jej badania, a część pomóc Wiciowi, który rozpoczynał własną działalność.
Irina zamknęła laptopa. Nie ze złości, ale dlatego, że dalsza praca w tym momencie nie miała sensu.
— Chwileczkę. Twoja matka zaproponowała, jak rozdysponować moją premię?
Oleg próbował wyjaśnić, że tylko rozmawiał i szukał rady.
— Z kim? — zapytała Irina. — Z mamą. A w czyich finansach ona jest taka doświadczona?
To pytanie zatrzymało go na chwilę.
Od początku małżeństwa mieli ustaloną zasadę: wspólne wydatki były wspólne, ale osobiste dochody pozostawały osobistymi decyzjami każdego z nich.
— To nie jest kwestia pieniędzy — powiedziała Irina. — Chodzi o to, że decyzja dotycząca mojego dochodu została omówiona z kimś innym, zanim została omówiona ze mną.
