Sześć miesięcy później Renata rozpoczęła naukę w Narodowej Akademii Sztuk Scenicznych w Coyoacán, otrzymując przywrócone stypendium i nowy fundusz utworzony w imieniu Cecilii Robles. Nie przybyła tu jako ofiara. Przybyła jako młoda kobieta, która przetrwała w domu pełnym luksusów i pozbawionym miłości.
Jej pierwsze spokojne święta Bożego Narodzenia nie spędziła w rezydencji.
Spędziła je w małym mieszkaniu w Roma Sur, z gorącą czekoladą, tamales kupionymi na rogu i wideorozmową z Amalią z Monterrey.
Tej nocy Renata otrzymała list od Eduardo.
Nie zawierał on przeprosin.
Tylko zdanie napisane z urazą:
„Zabrałaś nam wszystko”.
Renata przeczytała ten wers raz. Potem zapaliła świecę, spaliła list na glinianym talerzyku i patrzyła, jak papier zamienia się w popiół.
Potem dotknęła srebrnego klucza do piersi i uśmiechnęła się.
Bo zrozumiała coś, do czego wielu ludzi potrzebuje całego życia:
Czasami rodzina nie ginie, gdy ktoś mówi prawdę.
Czasami prawda po prostu burzy dom, w którym swobodnie żyły kłamstwa.
