Po trzech dniach Alina wraca do mieszkania
Trzy dni później Alina pojawiła się w domu z walizką i teczką pełną dokumentów. W tym czasie zdążyła odwiedzić prawnika, Rosreestr oraz administrację rejonową. Zebrała informacje, które uznała za wystarczające, aby rozpocząć walkę o swoje prawa.
Kiedy podeszła do drzwi mieszkania, odkryła coś, czego się nie spodziewała.
W drzwiach zamontowano nowy zamek.
— No pięknie… — wyszeptała i wyjęła swoje klucze.
Żaden oczywiście nie pasował.
Alina nacisnęła dzwonek. Dzwoniła długo i uporczywie.
— Kto tam? — usłyszała głos Mariny.
— Właścicielka mieszkania. Natychmiast otwórz.
Drzwi uchyliły się jedynie na długość łańcucha. W szczelinie pojawiło się oko dziewczyny.
— O, ciocia Alina wróciła. Myśleliśmy, że już całkiem od nas odeszłaś.
— Otwieraj!
Alina naparła ramieniem na drzwi.
— Oj, lepiej nie. Robimy tutaj remont. Kurz, brud…
— Marina, liczę do trzech. Raz…
— Ciociu Alino, ale po co te nerwy? Wujek Kirył powiedział, że nie masz nic przeciwko…
— Dwa…
Łańcuch szczęknął. Alina popchnęła drzwi i weszła do środka.
Widok, który zastała, przeszedł jej najgorsze oczekiwania.
Korytarz był zawalony odpadami budowlanymi. Ze ścian częściowo zerwano wykończenie, a na podłodze leżały fragmenty tapet i tynku. W miejscu, gdzie wcześniej znajdowała się ściana między kuchnią a korytarzem, teraz widniał wielki otwór.
— Co tu się stało?!
Alina weszła do salonu i zamarła.
Jej kanapa zniknęła. Zamiast niej stało polowe łóżko z brudną pościelą. Na podłodze leżały puste butelki, niedopałki i resztki jedzenia. Cała jej zastawa — kryształy i porcelana, które zbierała przez wiele lat — została wrzucona do kartonowego pudła stojącego w kącie.
— Wiktor! — krzyknęła. — Wiktor, gdzie jesteś?!
Z sypialni wyszedł kuzyn Kiryła, ubrany jedynie w znoszony podkoszulek i bieliznę.
— O, gospodyni wróciła — powiedział, ziewając. — Czego tak krzyczysz? Przecież ustaliliśmy, że mieszkamy jak jedna rodzina.
— Jaka rodzina?! Co zrobiliście z mieszkaniem?!
— Remont. Porządny remont. Burzymy ściany, powiększamy przestrzeń. Kirył pozwolił.
— Gdzie jest Kirył?!
— W pracy. A co?
Alina pobiegła do sypialni. Jej łóżka nie było. Szafy również. Zniknęły także jej rzeczy. W pokoju pozostała jedynie kanapa teściowej i nowa szafa z przesuwanymi drzwiami.
— Gdzie są moje rzeczy?! — zapytała, wracając do salonu.
— Na balkonie — odpowiedział obojętnie Wiktor. — Wczoraj padało, co prawda. Ale nic im nie będzie, wyschną.
Na balkonie rzeczywiście znajdowała się sterta mokrych ubrań. Sukienki, kostiumy i bielizna leżały razem, przemoczone i pokryte pleśnią.
— Ja was…! — Alina ruszyła w stronę Wiktora, lecz mężczyzna bez trudu ją odsunął.
— Spokojniej. Teraz my też jesteśmy tutaj gospodarzami. Jak ci się nie podoba, możesz się wyprowadzić.
Alina wyciąga przygotowane dokumenty
— Gospodarzami?! — Alina sięgnęła do torby i wyjęła teczkę. — Byłam u prawnika. Wiecie, czego się dowiedziałam?
Wiktor i Marina wymienili spojrzenia. Ton głosu Aliny wyraźnie ich zaniepokoił.
— Darowizna waszej ciotki jest nieważna! — oznajmiła Alina, pokazując dokumenty. — Nie miała prawa rozporządzać udziałem w mieszkaniu bez zgody wszystkich właścicieli! A ja żadnej zgody nie udzieliłam!
— Kłamiesz! — Marina wyrwała jej jeden z dokumentów. — Przecież jest tam podpis…
— Podrobiony! — odpowiedziała Alina. — Jutro składam pozew. Złożę też zawiadomienie na policji dotyczące bezprawnego wtargnięcia do mieszkania i zniszczenia mienia.
W tym momencie do mieszkania weszli Kirył i Olga Wasiljewna. Teściowa była elegancko ubrana, miała nowe palto i zadowolony uśmiech.
— Alinko! — rozłożyła ręce. — Wróciłaś! Widzisz, jak odmieniliśmy mieszkanie?
— Odmieniliście?! — Alina wskazała ręką panujący wokół bałagan. — Zniszczyliście mój dom!
— Co ty opowiadasz… — Olga Wasiljewna rozejrzała się po pokoju. — Remont to dobra rzecz. Będzie nowocześnie, stylowo…
— Olgo Wasiljewno — Alina podeszła do niej — podrobienie dokumentów może mieć konsekwencje prawne.
— Jakich dokumentów? — Teściowa udała zdziwienie.
— Darowizny. Podrobiła pani mój podpis!
— A potrafisz to udowodnić? — Olga Wasiljewna uśmiechnęła się drwiąco. — Mam świadka. Kirył widział, jak podpisywałaś.
Alina powoli odwróciła głowę w stronę męża. Stał przy drzwiach, czerwony na twarzy i nie potrafił spojrzeć jej w oczy.
— Kirył? — zapytała cicho. — To prawda?
— Alina… Ja… Mama powiedziała, że się zgodziłaś…
— Ja się zgodziłam?! — Alina poczuła, że resztki jej cierpliwości właśnie zniknęły. — Zgodziłam się, żeby ci ludzie zniszczyli mój dom?!
— Nie krzycz na mnie! — Kirył w końcu wybuchł. — Mama ma rację! Jesteś egoistką! Przez całe życie myślisz tylko o sobie!
— Egoistką?! — Alina chwyciła stojącą na stole butelkę. — Przez dwadzieścia lat tworzyłam ten dom! Pracowałam na trzech etatach, żeby spłacać kredyt hipoteczny! A ty…
— A ja co?! — Kirył zrobił krok w stronę żony. — Ja też pracowałem! I, nawiasem mówiąc, zarabiałem więcej od ciebie!
— Zarabiałeś? Kiedy? Kiedy po studiach przez dwa lata szukałeś pracy? Czy kiedy wyrzucili cię z fabryki za picie?
— Alina!
Kirył zamachnął się w jej stronę. Kobieta odskoczyła, a trzymana przez nią butelka poleciała na ścianę.
Szkło rozprysło się na kawałki.
W mieszkaniu zapadła cisza.
— Koniec — powiedziała cicho Alina. — To już naprawdę koniec.
