CZĘŚĆ 2
Vincent powoli opuścił mikrofon.
„Marianne…”
Nikt się nie odezwał.
Zatrzymałam się kilka kroków od niego.
„Bardzo ładne przemówienie”.
Zerknął na dyrektorów siedzących w pierwszym rzędzie.
„Co tu robicie?”
„Biorę udział w przyjęciu mojego męża”.
Potem spojrzałam na Chloé.
„Wygląda na to, że dziś wieczorem jest nas dwoje na tym stanowisku”.
Kilku gości wymieniło spojrzenia.
Chloé odstawiła kieliszek.
„Vincent, mówiłeś mi, że nie przyjdzie”.
„Nie miała przyjść”.
Ta odpowiedź była niemal tak gwałtowna, jak pocałunek.
Wyjęłam telefon.
„Zgadza się. Wysłałeś mnie do zamkniętej restauracji”.
Pokazałam zaproszenie.
„La Verrière. Quai des Chartrons”. Zamknięte z powodu remontu przez trzy tygodnie.
Vincent próbował się uśmiechnąć.
„Błąd w adresie”.
„Błąd, który przeczytałeś o 20:12 bez odpowiedzi”.
Pokazałem mu naszą rozmowę.
„Więc ignorowałeś moje telefony”.
Jego przełożony, niejaki pan Arnaud, którego już kiedyś spotkałem, wstał.
„Vincent, możesz wyjaśnić, co się dzieje?”
„To prywatna sprawa”.
„To dlaczego przedstawiłeś tę kobietę jako swoją żonę przed całą firmą?” zapytałem.
Chloé zbladła.
„Powiedział mi, że jesteście w separacji”.
Odwróciłem się do niej.
„Od kiedy?”
„Prawie rok”.
„To nieprawda”.
Vincent wtrącił się.
„Marianne, nie rób scen”.
Spojrzałem na niego.
„Wynająłeś salon, zaprosiłeś czterdzieści osób, przerobiłeś piętnaście lat małżeństwa i pocałowałeś swoją kochankę z mikrofonem w ręku. Scena istniała, zanim się pojawiłem”.
Zapadła ciężka cisza.
Kontynuowałem:
„Wczoraj wieczorem jedliśmy razem kolację u mnie. Zapytał mnie, jaki krawat założyć. Dziś rano pocałował mnie przed wyjściem. Nie rozstaliśmy się”.
Chloé spojrzała na Vincenta.
„Mówiłeś mi, że ona już mieszka gdzie indziej”.
„Mieliśmy o tym porozmawiać po awansie”.
„O czym?” zapytała.
„O naszej przyszłości”.
