– Nino Pawłowno, ćwiczyła pani przed lustrem, czy to improwizacja?
– Nie błaznuj. Mówię poważnie. Wiktor potrzebuje innej kobiety. Takiej, która będzie mu odpowiadać. A ty nie jesteś dla niego odpowiednia i nigdy nie byłaś.
– Ciekawa koncepcja. A Wiktor wie, że potrzebuje innej kobiety? Czy to niespodzianka?
Nina Pawłowna szarpnęła podbródkiem. Nie była przyzwyczajona, by jej odpowiadano. Jej córka zawsze słuchała w milczeniu, syn kiwał głową, a ta synowa – ta synowa za każdym razem znajdowała coś do powiedzenia.
– Masz pieniądze. Dziadek sprzedał dom, oddał tobie. Wszyscy wiedzą. Mogłabyś pomóc mojej Kacie kupić mieszkanie, ale nawet palcem nie kiwnęłaś. Jaka z ciebie żona, skoro nie potrafisz pomóc rodzinie?
– Nino Pawłowno, rozdzielmy to. Odmówiłam pieniędzy pańskiej córce Kacie – to jedno. A rozwód z pańskim synem – to zupełnie co innego. Próbuje pani teraz wymieszać barszcz z kompotem, a to jest niejadalne.
– Nie mądrz się! Jesteś chciwą, wyrachowaną osobą. Mój syn cierpi z tobą. Ostatnie miesiące to same awantury. Wykańczasz go!
Alisa przechyliła głowę. Wiedziała o awanturach. W nich uczestniczyła. Wiktor w ostatnich miesiącach wracał do domu i czepiał się wszystkiego: kolacji, porządku, tego, że oddycha zbyt głośno.
– Nino Pawłowno, pański syn od trzech miesięcy zachowuje się tak, jakbym była mu osobiście winna szczęście. Nie wykańczam go. Po prostu istnieję w tej samej przestrzeni co on, a to go irytuje.
– Bo nie jesteś kobietą, której potrzebuje!
– A kim jest ta właściwa? Przeprowadziła pani już casting? Zebrała CV? Może ma pani listę kandydatek w torebce?
