August 13, 2026 Feed v2

I pobiegł w stronę wyjścia.

CZĘŚĆ 2

Laurent nie dotarł do drzwi.

Philippe powstrzymał go, rzucając mu pod nogi krzesłem. Upadł ciężko na parkiet, a potem do pokoju weszło dwóch ochroniarzy.

Nicolas jednak się nie ruszał.

Wciąż trzymał w ręku wyniki testu na ojcostwo.

„Skąd to masz?” zapytała Chloé.

Głos jej drżał.

„Ten dokument jest prywatny”.

„Pobrałeś go z komputera domeny” – odpowiedziałem. „Tego, którego używałeś do zarządzania firmami-słupami”.

Odwróciła się do Laurenta.

„Obiecałeś usunąć plik”.

No i proszę.

Wyznanie.

Krótkie.

Idealnie.

Nicolas spojrzał na nich.

„Jak długo to trwało?”

Laurent z trudem podniósł się na nogi.

„To nie tak, jak myślisz”.

„Sypiasz z nią?”

„Nicolas…”

Skoczył na nią.

Dwaj mężczyźni przewrócili stół. Szklanki roztrzaskały się. Hélène krzyknęła. Funkcjonariusze musieli ich rozdzielić, a Chloé schroniła się przy kominku.

Ja stałem bez ruchu.

Dwa lata wcześniej Nicolas patrzył, jak upadam, nie czując w sobie ani krzty współczucia.

Tym razem odkrył, że nigdy nie był najmądrzejszym mężczyzną w pomieszczeniu.

Tylko tym, którego najłatwiej schlebiać.

Philippe rozkazał funkcjonariuszom, żeby wszyscy usiedli.

„Nikt nie opuszcza tego domu, dopóki nie przyjedzie policja”.

Hélène wstała.

„Policja? Możemy to załatwić w rodzinie”.

Spojrzałem na nią.

„Dokładnie to mi powiedziałeś, kiedy twój syn mnie oskarżył”.

Spuściła wzrok.

Nicolas zgniótł wynik.

„Dziecko nie ma nic wspólnego z firmą”.

„Tak, ma rację” – odpowiedział Maître Deschamps. „Twoja matka zmieniła umowę rodzinną w zeszłym miesiącu. Dziecko twojej przyszłej żony miało otrzymać piętnaście procent udziałów po urodzeniu”.

Odwróciłem się do Hélène.

„Wiedziałaś?”

„Myślałam, że to dziecko Nicolasa”.

Chloé wybuchnęła:

„Zaproponowałeś mi te udziały!”

Dalsza część na następnej stronie:
Share on Facebook