Wprowadzenie – wieczór w biurze, który zapowiadał spokojny weekend
W centrum biznesowym „Neptun”, na dwudziestym drugim piętrze, gdzie szklane ściany odbijały wieczorne niebo, Arkadij Lwowicz kończył kolejny dzień pracy. Jego firma „LiraTech”, produkująca wysoko precyzyjny sprzęt medyczny, pewnie umacniała swoją pozycję na rynku, zyskując coraz większe uznanie w branży. W ciągu dwunastu lat niewielki warsztat przekształcił się w potężne przedsiębiorstwo z rocznym obrotem przekraczającym pół miliarda rubli – sukces, o którym młody inżynier mógł jedynie marzyć, zaczynając swoją przygodę z biznesem.
— Arkadiju Lwowiczu, dokumenty dotyczące nowej umowy są gotowe, pozostało tylko złożyć podpis — w uchylonych drzwiach pojawił się Zachar, oddany asystent i prawa ręka dyrektora, którego lojalność i profesjonalizm były dla Arkadija bezcenne. — Jeszcze dzwonił do pana Gawriił Pietrowicz, prosił, żeby koniecznie oddzwonić, mówi, że to pilna sprawa. Coś o pilnej potrzebie, której nie można odłożyć.
— Dziękuję. Umowę odłóż do rana, a teściowi oddzwonię już z domu — odpowiedział Arkadij, spoglądając na panoramę miasta, która rozciągała się za szklaną ścianą jego gabinetu. — To może poczekać do jutra, a ja potrzebuję chwili wytchnienia przed weekendem.
Droga do domu zajęła około czterdziestu minut, które Arkadij spędził, rozmyślając o nadchodzącym weekendzie. Mieszkał w zamkniętym kompleksie mieszkaniowym „Leśny”, gdzie każde mieszkanie kosztowało tyle, co niewielki zakład produkcyjny – symbol sukcesu, który osiągnął ciężką pracą. Wjeżdżając cichą windą na szesnaste piętro, zastanawiał się, czy nie pojechać do ojca na wieś, by przejść się znajomymi ścieżkami, które pamiętały jego dzieciństwo, czy wreszcie zapisać się na wymarzone kursy gry na fortepianie, o których marzył jeszcze w czasach studenckich, gdy muzyka była jego ucieczką od codzienności.
W domu czekała na niego Regina Igoriewna — żona od pięciu lat, która nigdy nie znalazła swojego miejsca w żadnej profesji. Kobieta czterdziestoletnia, o wyrazistych rysach i niegasnącej energii, która jednak nie potrafiła jej wykorzystać w konstruktywny sposób. Kiedy poznali się na jubileuszu wspólnej przyjaciółki, pracowała jako administratorka w klubie fitness. Potem była menedżerką ds. zakupów w sieci handlowej. Następnie koordynatorką w agencji eventowej. Każde stanowisko opuszczała w atmosferze skandalu, oskarżając przełożonych o niekompetencję i mobbing, co świadczyło o jej nieumiejętności radzenia sobie z krytyką i przyjmowania odpowiedzialności za własne błędy.
