Dwa miesiące później
Minęły dwa miesiące.
Wynajęte mieszkanie okazało się znacznie przytulniejsze, niż Tatiana przypuszczała.
Było małe, zwyczajne i pozbawione jakichkolwiek pretensji do wyjątkowego statusu. Za to nikt nie wymagał od niej tłumaczeń, dlaczego kupiła sobie kawę, po co zapaliła światło ani z jakiego powodu wieczorem postanowiła obejrzeć serial.
Po pracy Tatiana wracała do domu, przygotowywała kolację, siadała na kanapie i po raz pierwszy od wielu lat miała poczucie, że jej życie naprawdę należy do niej.
Największe zaskoczenie przyszło już po pierwszej wypłacie.
Pieniędzy wystarczyło.
Na jedzenie, czynsz i bieżące wydatki.
Udało się nawet trochę odłożyć.
Wcześniej Tatiana była przekonana, że zarabia za mało. Teraz odkryła, że jej pensja była całkiem wystarczająca. Problem polegał na tym, że znaczna część dochodów regularnie znikała w kolejnych „perspektywicznych projektach” męża.
Bez stałego źródła pieniędzy
U Witalija tymczasem sytuacja rozwijała się znacznie gorzej.
Gdy zniknęło jego stałe źródło finansowania w postaci żony, nowe pomysły biznesowe skończyły się niemal natychmiast.
Kolejny projekt nigdy nie wyszedł poza etap rozmów.
Rachunki nadal przychodziły.
Kredyty również nigdzie nie zniknęły.
Taisija Pawłowna kategorycznie odmawiała wydawania własnych oszczędności na syna. Swojej emerytury pilnowała wyjątkowo uważnie i przekazywała Witalijowi jedynie niewielkie sumy na najbardziej konieczne przejazdy.
Pewnego wieczoru matka i syn siedzieli razem w kuchni tego samego mieszkania, które Taisija Pawłowna z taką dumą nazywała prestiżowym.
Witalij bez apetytu grzebał widelcem w wczorajszym makaronie odgrzanym na patelni.
Matka piła herbatę bez niczego słodkiego.
— Witalik, zrób coś wreszcie z tym odkurzaczem! — powiedziała zirytowana Taisija Pawłowna. — Stoi na środku korytarza i ciągle piszczy. Dziś w nocy prawie się przez niego przewróciłam.
Witalij ze złością rzucił widelcem na talerz.
— Mamo, co ja mam z nim zrobić? Steruje się nim przez aplikację. Tania przed odejściem odłączyła wszystko od domowego systemu.
— To podłącz z powrotem! — oburzyła się Taisija Pawłowna. — Ciągle opowiadasz, jaki jesteś nowoczesny i jak dobrze znasz się na technice.
— Do podłączenia potrzebny jest internet — odburknął syn. — A internet wyłączyli jeszcze w zeszłym miesiącu. Drugi raz z rzędu nie zapłaciliśmy rachunku.
Taisija Pawłowna zacisnęła usta.
— A co z telewizorem? Wczoraj wieczorem chciałam obejrzeć swój program, a on wyświetla jakiś błąd.
— To samo. Działa przez sieć. Subskrypcje wygasły, internetu nie ma, więc połowa funkcji jest niedostępna. Za wszystko płaciła Tania.
— Jaka ona jest mściwa! — oburzyła się teściowa. — Specjalnie wszystko wyłączyła, żeby uprzykrzyć nam życie. Co za charakter!
Witalij nie odpowiedział.
Jego wzrok zatrzymał się na ekspresie do kawy.
Urządzenie stało w najdalszym kącie kuchennego blatu i zdążyło już pokryć się cienką warstwą kurzu.
Działało bez zarzutu.
Problem w tym, że odpowiednie ziarna kawy dawno się skończyły.
Nowe opakowanie kosztowało odczuwalnie dużo, a Witalij wolał nie wydawać ostatnich pieniędzy na napoje.
Teraz rano pił najtańszą kawę rozpuszczalną i za każdym razem krzywił się przy pierwszym łyku.
