CZĘŚĆ 1
„Łosoś jest dla moich wnuków, tak naprawdę. Twoja córka może jeść makaron”.
Mariana stała nieruchomo na korytarzu swojego mieszkania, wciąż trzymając klucze w dłoni.
W tamten wtorek miała wrócić po ósmej, ale odwołano spotkanie i wyszła wcześniej z biura w dzielnicy Del Valle. Otwierając drzwi, poczuła zapach czosnku, masła i rozmarynu. Zobaczyła też dwa plecaki przy wejściu i trampki Emiliana i Diego, synów Laury, siostry jej męża.
Z kuchni dobiegł śmiech.
Mariana szła cicho i zatrzymała się przed wejściem.
Emilian (11 lat) i Diego (10 lat) mieli przed sobą filety z łososia, puree ziemniaczane i pomidorki koktajlowe. Na drugim końcu stołu siedziała Sofía, dziewięcioletnia córka Mariany.
Na jej plastikowym talerzu leżało zimne, grudkowate spaghetti, bez sosu i sera.
Teresa, teściowa Mariany, stała przy kuchence.
„Smacznego, kochanie. Rośniesz i potrzebujesz białka”.
Sofia spojrzała na łososia.
„Babciu Tere, mogę dostać mały kawałek? Chociaż malutki”.
Teresa nawet się nie odwróciła.
„Już cię podałam. Nie wybrzydzaj. Łosoś jest taki drogi, a kupiłam go dla wnuków”.
Mariana weszła do kuchni.
„Jakim prawem uważasz, że moja córka jest mniej warta niż wszyscy inni w moim domu?”
Teresa była zaskoczona.
„Och, Mariano. Dlaczego przyszłaś tu tak wcześnie?”
„Zadałam ci pytanie”.
Sofia spuściła wzrok, jakby to ona była winna.
Mariana wzięła czysty talerz i podeszła do kuchenki. Na patelni był trzeci filet.
Teresa stanęła przed nią.
„To dla Sergia. Będzie umierał z głodu”.
„Sergio może zjeść makaron na obiad”.
Mariana postawiła łososia przed Sofią.
„Jedz, kochanie”.
„Ale babcia mówiła, że nie mogę”.
„Teraz mówię ci, że mogę”.
Teresa parsknęła suchym śmiechem.
„Ale dramatycznie. Robisz awanturę o rybę”.
„W poniedziałek przelałam 20 000 pesos na wydatki Emiliana i Diego, kiedy zostali u nas na remont Laury. Gdzie są te pieniądze?”
Teresa przestała się uśmiechać.
„Wszystko jest takie drogie”.
„Zapłaciłam za zakupy w lodówce. Gdzie te 20 000?”
Teściowa zacisnęła usta.
„Zapłaciłam zaległe raty kredytu hipotecznego. Twój teść i ja nie możemy tak długo korzystać z naszych emerytur, jak ty. Masz ich aż nadto”.
Mariana wzięła głęboki oddech.
„Więc wzięłaś pieniądze przeznaczone dla dzieci, spłaciłaś długi, gotowałaś z moich zakupów i uznałaś, że moja córka nie zasługuje na to, żeby jeść to samo”.
Teresa spojrzała na nią z pogardą.
„Sofia może być twoim całym światem, ale dla Sergia zawsze będzie córką innego mężczyzny”.
Sofia zamarła.
Mariana zadzwoniła do męża na głośnik i opowiedziała mu wszystko.
Sergio milczał przez kilka sekund.
Potem powiedział:
„Naprawdę dzwonisz do mnie do pracy w sprawie kawałka łososia?”
Mariana zobaczyła, że Sofia na nią patrzy.
I wtedy zrozumiała, że problem nigdy nie dotyczył wyłącznie Teresy.
Nie mogła uwierzyć w to, co miała odkryć.
CZĘŚĆ 2
„Nie zaczynaj dzielić dzieci na swoje i cudze” – powiedział Sergio do telefonu. „Moja mama chciała tylko zaoszczędzić pieniądze. Rozmawialiśmy wczoraj wieczorem”.
„To ona je podzieliła”.
„Jestem zajęty, Mariano”. Nie rób scen.
Rozmowa się zakończyła.
Przez kilka sekund nikt się nie odzywał.
Mariana spojrzała na Emiliano i Diego. Chłopcy byli przestraszeni, więc ściszyła głos.
„Nic nie zrobiłeś. Skończ zakładać trampki. Zadzwonię do twojej mamy, żeby cię odebrała”.
Teresa wybuchnęła.
„Dom Laury jest pełen kurzu! Dlatego tu jesteś!”
„W takim razie możesz zostać u mnie na noc. Nie będziesz przecież mieszkać w domu, o którym Sofia właśnie usłyszała, że jest mniej wart”.
Mariana zadzwoniła do Laury. Jej bratowa protestowała, mówiąc, że jest u koleżanki i nie ma miejsca, ale Mariana nie ustępowała.
„To twoje dzieci. Przyjedź po nie”.
Czterdzieści minut później Laura wróciła wściekła. Nawet nie zapytała, co się stało.
„Jak łatwo udawać wyniosłego, mając własne mieszkanie” – warknęła od progu.
„I jak łatwo się oburzyć, kiedy nigdy nie pytasz, kto płaci za twoje nagłe wydatki”.
Teresa chwyciła ją za torbę.
