Etap szósty. Przeprowadzka została odwołana
Konsjerż zadzwonił do mieszkania.
— Są tutaj dwie kobiety. Mówią, że są krewnymi pani męża.
— Proszę ich nie wpuszczać. Zaraz zejdę.
W holu stały już kartony.
Dziecięcy rowerek.
Trzy ogromne torby.
Zwinięty materac.
Żanna zobaczyła Alinę i natychmiast zaczęła:
— Co ty w ogóle urządzasz? Nie zostaję przecież na zawsze. Muszę tylko przeczekać.
— Wiedziałaś wcześniej, że się nie zgadzam?
— Siergiej mówił, że się dogadacie.
Alina spojrzała na stos rzeczy.
— Ale spakowałaś się jak na rok.
Żanna skrzyżowała ramiona.
— Mam dziecko. Potrzebuję wielu rzeczy.
Galina Pawłowna podeszła bliżej.
— Alina, przestań się kompromitować przed ludźmi. Kierowca czeka, licznik bije.
— Niech zawraca.
— A gdzie Żanna ma iść?
— Na rodzinnej naradzie była pani, Lilia Stiepanowna i jeszcze dwoje krewnych. Możecie wspólnie ustalić, kto ją przyjmie.
— Wszyscy mają małe mieszkania!
— Moje też nie jest hotelem pracowniczym.
Galina wskazała na nią palcem.
— Gabinet jest dla ciebie ważniejszy niż dziecko?
Alina nawet nie drgnęła.
— Ważniejsze jest dla mnie prawo decydowania, kto mieszka w moim domu.
Żanna nagle się roześmiała.
— Sierioża miał rację. Zawsze byłaś skąpa.
Alina popatrzyła na nią spokojnie.
— To dlaczego tak bardzo chcesz zamieszkać u skąpej osoby?
Żanna poczerwieniała.
— Nie idę do ciebie. Idę do brata.
— Twój brat już tutaj nie mieszka.
Galina szeroko otworzyła oczy.
— Wyrzuciłaś go?
— Sam wyszedł.
— Przez Żannę?
— Przez decyzję, którą podjął za moimi plecami.
Teściowa wyjęła telefon.
— Zaraz przyjedzie i otworzy.
Alina skinęła głową w stronę drzwi.
— Jego klucz już nie pasuje.
Po raz pierwszy twarz Żanny zdradziła prawdziwy niepokój.
— Zmieniłaś zamek?
— Tak.
Etap siódmy. Kartony wróciły do samochodu
Siergiej zjawił się dwadzieścia minut później.
Podszedł do drzwi wejściowych.
Włożył klucz.
Przekręcił raz.
Drugi.
Trzeci.
Nic.
Alina obserwowała go zza szklanych drzwi holu.
— Otwórz — zażądał.
— Po co?
— Muszę zabrać dokumenty.
— Przygotuj listę. Przekażę je w obecności mojej matki albo przez kuriera.
— Nie możesz mnie nie wpuszczać!
— Właścicielka może ustalić zasady dostępu.
— Jestem twoim mężem!
— Mężem, który przygotowywał tajną przeprowadzkę swojej siostry.
Galina Pawłowna zaczęła płakać.
— Ludzie, patrzcie! Synowa wyrzuciła mojego syna na ulicę!
Konsjerż dyskretnie cofnął się za ladę.
Kierowca furgonu spojrzał na zegarek.
— Panie, mam jeszcze inne zlecenie. Rozładowujemy czy nie?
— Nie — odpowiedziała Alina.
— Tak! — krzyknęła jednocześnie Galina.
Kierowca spojrzał kolejno na obie kobiety.
— Kto płaci?
— Ja — odpowiedziała teściowa.
— To proszę zdecydować szybciej.
Żanna podeszła do Aliny niemal na odległość jednego kroku.
— Rozumiesz, że przez ciebie mój syn może zostać bez dachu nad głową?
— Jego ojciec ma obowiązek uczestniczyć w jego utrzymaniu.
— Denis niczego nie da!
— Wystąp o alimenty. Zgłoś sprawę mieszkania. Znajdź pracę. Ale nie przerzucaj odpowiedzialności na mnie.
— Łatwo ci mówić! Nie masz dzieci!
Słowa trafiły dokładnie w stare, bolesne miejsce.
Alina jednak nie cofnęła się ani o krok.
— To, że nie mam dzieci, nie zmienia mojego mieszkania w rodzinny fundusz mieszkaniowy.
Siergiej złapał siostrę za ramię.
— Żanna, wystarczy. Jedźcie.
— Dokąd?
Spojrzał na matkę.
— Na razie do mamy.
Żanna otworzyła usta.
— W trzy osoby do jednopokojowego mieszkania?
— Nie ma innego rozwiązania.
Galina Pawłowna pobladła.
Po raz pierwszy decyzja podjęta „dla rodziny” miała zostać zrealizowana w jej własnym domu.
Etap ósmy. Okazało się, że teściowa również ma granice
Trzy dni później do Aliny zadzwoniła Lilia Stiepanowna.
— Ala, tam jest wojna.
— U kogo?
— U Galiny z Żanną. Witia ciągle ogląda bajki. Żanna rozłożyła rzeczy po całym pokoju. Galina skarży się, że nie ma nawet gdzie spokojnie się położyć.
Alina milczała.
— Wyobrażasz sobie? Wczoraj Galina powiedziała: „Nie mam obowiązku utrzymywać dorosłej córki do końca życia”.
Alina nie powstrzymała lekkiego uśmiechu.
— Interesujące.
— A Żanna odpowiedziała jej: „Przecież sama mówiłaś, że rodzina powinna pomagać”.
— Lilio Stiepanowno, dlaczego mi pani to wszystko opowiada?
— Bo teraz obwiniają o wszystko ciebie. Siergiej śpi w kuchni. Żanna z Witią w pokoju. Galina na rozkładanym łóżku.
— To ich wybór.
— Siergiej mówi, że chce się pogodzić.
— Niech najpierw rozwiąże problem siostry bez mojego mieszkania.
Spotkanie po tygodniu
Tydzień później Siergiej poprosił o rozmowę.
Spotkali się w kawiarni.
Wyglądał na zmęczonego.
Pod oczami miał cienie.
Koszula była niedokładnie wyprasowana.
— U mamy nie da się mieszkać — zaczął.
Alina spokojnie upiła łyk kawy.
— Współczuję.
— Żanna ciągle krzyczy. Witia budzi się w nocy. Mama płacze.
— A u mnie miało się dać?
— Ty masz trzy pokoje.
— I pracuję z domu. I mam prawo do własnej przestrzeni.
Siergiej spuścił wzrok.
— Zrozumiałem.
— Co dokładnie?
— Powinienem był najpierw zapytać ciebie.
Alina odczekała chwilę.
— Tylko tyle?
— I nie zgadzać się na tajną przeprowadzkę.
— Dlaczego się zgodziłeś?
Siergiej długo milczał.
W końcu odpowiedział:
— Mama powiedziała, że jeśli odmówię siostrze, nie jestem ani mężczyzną, ani bratem.
Alina popatrzyła na niego uważnie.
— A kiedy odmawiałeś mnie prawa do decydowania, za jakiego męża się uważałeś?
Siergiej opuścił głowę.
Etap dziewiąty. Cena powrotu
— Chcę wrócić — powiedział.
Alina spokojnie napiła się kawy.
— Nie.
Drgnął.
— Przecież przeprosiłem.
— Wypowiedziałeś słowa. Konsekwencje nadal istnieją.
— Co jeszcze mam zrobić?
— Pomóc Żannie znaleźć prawdziwe rozwiązanie. Nie finansowane moją przestrzenią.
— Nie ma pracy.
— Niech się zarejestruje, szuka ofert, wystąpi o alimenty. Ma byłego męża, który uczestniczył w utracie mieszkania.
— On się ukrywa.
— W takim razie policja i sąd.
— To potrwa.
Alina uśmiechnęła się bez radości.
— Włamanie się do mojego życia było szybsze.
— Nie włamałem się.
— Zamierzałeś przekazać klucz.
— Ale nie przekazałem.
— Tylko dlatego, że Lilia Stiepanowna mnie ostrzegła.
Siergiej nie miał odpowiedzi.
Alina ciągnęła dalej:
— I jeszcze jedno. Przez pięć lat mówiłeś swojej rodzinie, że mieszkanie jest nasze.
— Jesteśmy małżeństwem.
— Dlaczego ani razu nie wyjaśniłeś, że zostało kupione z moich pieniędzy?
— Było mi niezręcznie.
— Czyli świadomie podtrzymywałeś nieprawdę, dzięki której twoja matka zaczęła uważać, że może dysponować mieszkaniem.
Siergiej zacisnął dłonie na filiżance.
— Chcesz rozwodu?
— Chcę przez jakiś czas mieszkać osobno.
— Jak długo?
— Nie wiem.
— A jeśli przyzwyczaisz się beze mnie?
Alina spojrzała mu prosto w oczy.
— Tego właśnie się boisz? Nie utraty żony, tylko utraty wygodnego miejsca?
Odwrócił wzrok.
Etap dziesiąty. Żanna ujawnia drugą prawdę
Miesiąc później Żanna sama zadzwoniła do Aliny.
— Możemy się spotkać?
— Po co?
— Chcę ci coś powiedzieć o Siergieju.
Spotkały się w parku.
Żanna przyszła bez makijażu.
Miała starą kurtkę.
Witia był w przedszkolu.
Wyglądała znacznie poważniej niż wcześniej.
— Znalazłam pracę jako administratorka — powiedziała.
— Dobrze.
— Wynajęłam pokój. Mama pomogła z kaucją.
Alina skinęła głową.
— Czyli rozwiązanie jednak się znalazło.
Żanna spuściła oczy.
— Chciałam cię przeprosić.
Alina czekała.
— Wiedziałam, że mieszkanie jest twoje.
Alina znieruchomiała.
— Siergiej mi powiedział — ciągnęła Żanna. — Ale twierdził, że po ślubie i tak powinnaś traktować je jak wspólne.
— Powinnam?
— Mówił, że z czasem załatwi sobie udział. Że planujecie kupić dom, a mieszkanie sprzedacie.
Alina poczuła chłód.
— Nigdy tego nie planowaliśmy.
Żanna spojrzała na ziemię.
— On planował to z mamą.
Alina milczała.
— Chcieli, żeby po moim wprowadzeniu zrobiło się ciasno. Wtedy można byłoby przekonać cię do sprzedaży mieszkania i kupienia większego domu.
— Na kogo miałby być zapisany?
Żanna zawahała się.
— Na was oboje. Mama chciała, żeby Siergiej miał połowę.
Wszystkie elementy układanki nagle do siebie pasowały.
Przeprowadzka Żanny nie była wyłącznie spontaniczną pomocą dla siostry w potrzebie.
Miała stworzyć problem.
Ciasnotę.
Napięcie.
Sytuację, w której Alina sama mogłaby dojść do wniosku, że najlepiej sprzedać swoje mieszkanie.
— Dlaczego mi to mówisz? — zapytała.
Żanna odpowiedziała po chwili:
— Bo mnie też wykorzystali.
Uniósłszy głowę, dodała:
— Wierzyłam, że dostanę pokój na dłużej. Siergiej mówił: „Później kupimy dom, tam zrobimy ci osobne piętro”.
Alina patrzyła na nią.
— Za moje pieniądze?
Żanna spuściła wzrok.
— Wychodzi na to, że tak.
