Etap 6. Teściowa zdążyła już wybrać sobie pokój
Kiedy Natalia wróciła do ich wspólnego mieszkania, w kuchni siedziała matka Siemiona, Walentina Arkadjewna.
Przed nią leżał katalog domów pod miastem.
— No wreszcie — powiedziała. — Sioma dzwonił. Mówił, że znowu wszystko komplikujesz.
Natalia zdjęła płaszcz.
— Wiedziała pani o planowanej sprzedaży?
— Oczywiście. Wszystko omówiliśmy z synem.
— Tylko ze mną zapomnieliście.
Teściowa machnęła ręką.
— Kobiety często boją się zmian. Mężczyzna musi czasem podjąć decyzję.
— To mężczyzna odziedziczył mieszkanie?
— Nie czepiaj się szczegółów. Jesteście rodziną.
— Dom miał być zapisany na panią i Siemiona?
Walentina Arkadjewna nie wyglądała na zawstydzoną.
— Tak byłoby bezpieczniej. Mam ulgi podatkowe, a Siemion ma doświadczenie. Później wszystko i tak przejdzie na dzieci.
— Jakie dzieci? Nie mamy dzieci.
— Będą. A jeśli nie, Siemion jest jedynym spadkobiercą.
Logika była niezwykle prosta.
Sprzedać majątek Natalii.
Kupić dom na męża i jego matkę.
A samej Natalii pozwolić w nim mieszkać.
— Gdzie zamierzała się pani urządzić? — zapytała.
Teściowa natychmiast się ożywiła i otworzyła katalog.
— Tutaj jest dobra sypialnia na parterze. Mam problem ze schodami. Wy mielibyście na górze dwa pokoje. Gabinet można później przerobić na dziecięcy.
— Oglądaliście już konkretny dom?
— Dwa.
— Razem z Siemionem?
— Tak. Kiedy byłaś w pracy. Po co cię odrywać od obowiązków przez takie drobiazgi?
Natalia się roześmiała.
Najpierw cicho.
Potem coraz głośniej.
Walentina Arkadjewna zmarszczyła brwi.
— Co jest takie zabawne?
— To, że zdążyliście już podzielić pokoje w domu kupionym za pieniądze, które do was nie należą.
— Siemion powiedział, że po remoncie mieszkanie stało się wspólne.
— Siemion skłamał.
— Jest mężem. Jego wkład też należy uwzględnić.
— Jego wkład to rozmowy z ekipą i jeżdżenie po sklepach. Pieniądze pochodziły ze spadku.
— Jesteś małostkowa! Mój syn przez trzy miesiące prawie nie odpoczywał.
— Za to zdążył przyjąć pół miliona od kupującego.
Walentina Arkadjewna pobladła.
— Powiedział ci?
— Teraz powie jeszcze prawnikowi.
Etap 7. Rozwód zaczął się od tabeli wydatków
Następnego dnia Natalia odwołała pełnomocnictwo u notariusza.
Poinformowała administrację budynku, pośrednika i wykonawców.
Potem umówiła się z prawniczką Mariną Olegowną.
Ta uważnie przejrzała dokumenty.
— Mieszkanie otrzymała pani w spadku, więc jest pani majątkiem osobistym — wyjaśniła. — Pieniądze ze spadku, jeśli można wykazać ich pochodzenie, również nie stają się automatycznie majątkiem wspólnym.
— Czy remont może dać Siemionowi prawo do udziału?
— Tylko gdyby wykazał, że z majątku wspólnego dokonano takich nakładów, które znacząco zwiększyły wartość mieszkania. Tutaj ma pani wyciągi. Materiały i prace były finansowane z odziedziczonego rachunku. Sam fakt, że mąż organizował remont, nie czyni go współwłaścicielem.
— A porozumienie z kupującym?
— Podpisała je osoba bez odpowiednich uprawnień. Trzeba zobaczyć treść dokumentu. Kupujący może domagać się zwrotu pieniędzy od Siemiona, ale pani mieszkanie nie odpowiada za jego zobowiązanie.
Natalia przyniosła również wyciągi bankowe z ostatnich lat.
Jako księgowa odtworzyła wszystkie przepływy niemal co do rubla.
I wtedy odkryła kolejną nieprzyjemną prawdę.
Przez ostatnie osiem miesięcy Siemion prawie przestał uczestniczyć w kosztach wspólnego życia.
Twierdził, że odkłada na samochód.
W rzeczywistości przelewał pieniądze matce.
Kupował materiały do remontu jej domu.
Płacił za usługi pośrednika.
I dodatkowo wpłacił dwieście tysięcy do tej samej inwestycji samochodowej.
— Siemion jest mi winien około siedmiuset tysięcy — powiedział kupujący, kiedy Natalia spotkała się z nim w obecności prawniczki. — Pięćset tysięcy przedpłaty i dwieście tysięcy, które pożyczył osobno.
— Nie wiedziałam o tym.
— Twierdził, że po sprzedaży mieszkania dostanie co najmniej siedem milionów.
Natalia uśmiechnęła się bez radości.
Jej mąż zdążył już podzielić pieniądze, których nigdy nie miał.
Tego samego dnia złożyła pozew o rozwód.
Kiedy Siemion się dowiedział, wieczorem przyszedł do niej.
— Naprawdę niszczysz małżeństwo z powodu jednego nieudanego pomysłu?
— Z powodu oszustwa.
— Chciałem poprawić nasze życie!
— Chciałeś sprzedać moje mieszkanie i kupić dom swojej matce.
— Miałaby mieszkać z nami!
— Właśnie.
Etap 8. Siemion po raz pierwszy liczył własne pieniądze
Po wyprowadzce Natalii Siemion przez pewien czas został w mieszkaniu należącym do niej jeszcze sprzed małżeństwa.
Tymczasowo.
Prawnik wysłał mu formalne wezwanie do opuszczenia lokalu.
Siemion liczył, że żona ochłonie.
Natalia nie ochłonęła.
Przeniosła się do mieszkania cioci Wali.
Przyniosła książki, ubrania i stare krzesło po babci.
Po raz pierwszy zaczęła normalnie korzystać z kuchni, której remont sama sfinansowała i którą wcześniej oglądała głównie jako ukończony projekt.
Siemion musiał natomiast zwrócić przedpłatę.
Schemat z samochodami rzeczywiście się rozpadł.
Organizator zniknął, pozostawiając uczestników bez samochodów i bez pieniędzy.
Kupujący wystąpił na drogę sądową.
Walentina Arkadjewna odmówiła synowi pomocy.
— Nie mam takich pieniędzy.
— Wiedziałaś o sprzedaży.
— Myślałam, że Natalia się zgodziła.
— Sama mówiłaś, że nie trzeba jej pytać!
— Nie przerzucaj na matkę własnych błędów.
Siemion sprzedał samochód.
Drogie zegarki.
Część elektroniki.
Oddał trzysta tysięcy.
Resztę zaczął spłacać z pensji.
Dopiero bez Natalii zobaczył, że jego dochody nie były tak „wolne”, jak wcześniej sądził.
Trzeba było płacić za jedzenie.
Rachunki.
Transport.
Długi.
Wcześniej większość takich wydatków niezauważalnie przejmowała żona.
Pewnego dnia zadzwonił.
— Natasza, mam poważny problem.
— Wiem.
— Kupujący chce całej kwoty od razu.
— Ma do tego prawo.
— Mogłabyś pożyczyć mi z pieniędzy po ciotce. Oddam później.
— Nie.
— Chcesz, żeby uznali mnie za oszusta?
— Chcę, żebyś odpowiadał za własne podpisy.
— Byliśmy razem pięć lat!
— I przez te pięć lat nauczyłeś się traktować moje aktywa jak swoje, a własne długi jak wspólne.
— Byłem pewien, że się zgodzisz.
— Dlatego nie zapytałeś?
Milczał.
— Siemion — powiedziała Natalia — strach przed usłyszeniem „nie” nie daje prawa do pominięcia cudzej woli.
