Maria Pietrowna właśnie podchodziła do ich drzwi. Widząc synową w płaszczu, z torebką w ręku, zdziwiona uniosła brwi.
– Lenoczka, a ty dokąd się wybierasz? Przecież przyjechałam.
– Dobry wieczór, Mario Pietrowno – powiedziała Elena uprzejmie. – Przepraszam, ale muszę wyjść w swoich sprawach.
– Jakich sprawach w niedzielny wieczór?
– Osobistych.
Teściowa zmarszczyła czoło. Przez pięć lat małżeństwa Elena ani razu nie wychodziła podczas jej wizyt.
– A kto przygotuje kolację? Igor przecież nie umie.
– Igor jest dorosły. Poradzi sobie.
Elena nacisnęła przycisk windy. Maria Pietrowna bezradnie spojrzała na drzwi mieszkania, w których stał jej syn.
– Igorku, co się dzieje?
– Mamo, wejdź – powiedział zmęczonym głosem. – Zaraz wszystko wyjaśnię.
Elena weszła do windy. Przez otwarte drzwi widziała, jak teściowa, kręcąc głową z niedowierzaniem, wchodzi do mieszkania. Igor zamknął drzwi, nawet nie patrząc w jej stronę.
W samochodzie Elena długo siedziała w milczeniu, trzymając dłonie na kierownicy. Nigdzie jeszcze nie zamierzała jechać. Chciała tylko pobyć sama.
Na telefonie miała już trzy nieodebrane połączenia od Igora i jedną wiadomość: „Lena, wróć, proszę. Mama pyta, co się stało”.
Wyciszyła telefon i odchyliła głowę na oparcie. Dziwne, ale nie czuła ani złości, ani żalu. Tylko zmęczenie i nieoczekiwaną ulgę. Jakby po długiej drodze zdjęła z pleców ciężki plecak.
Po pół godzinie zadzwoniła przyjaciółka, Swietłana.
– Lena, gdzie jesteś? Igor dzwonił, powiedział, że zniknęłaś. Martwi się.
– Siedzę w samochodzie pod domem – Elena uśmiechnęła się blado. – Nigdzie nie zniknęłam. Po prostu wreszcie zrobiłam to, co powinnam była zrobić dawno temu.
– Czyli?
– Wyszłam od teściowej. I od męża, który nie potrafi jej zatrzymać.
Swietłana milczała chwilę.
– I co dalej?
– Zobaczymy. Może wreszcie zrozumie, co się dzieje. A może nie. Ale ja nie będę już udawać wdzięcznej synowej, która cieszy się z uwag rzucanych z powodem i bez powodu.
– Gdzie będziesz nocować?
– Jeszcze nie wiem. Może przyjadę do ciebie, jeżeli nie masz nic przeciwko.
– Oczywiście, że nie mam. Przyjeżdżaj.
Elena odpaliła samochód i pojechała do przyjaciółki. Po drodze telefon znów dzwonił: mąż, teściowa, znowu mąż. Nie odbierała. Niech poradzą sobie sami. Maria Pietrowna chciała spędzać czas z synem, więc dostała dokładnie to, czego chciała.
Następnego dnia w pracy Igor wyglądał na zagubionego i zmęczonego. Elena to widziała, bo ich biura mieściły się w tym samym budynku. Kilka razy próbował do niej podejść, ale ona uprzejmie i stanowczo dawała mu do zrozumienia, że nie jest gotowa na rozmowę.
Wieczorem przysłał długą wiadomość.
„Lena, rozumiem, że miałaś rację. Mama wczoraj naprawdę zachowywała się niewłaściwie. Kiedy wyszłaś, zaczęła krytykować kolację, którą przygotowałem, potem powiedziała, że źle zaparzyłem herbatę, potem zaczęła narzekać, że jej nie szanujesz. Pierwszy raz zrozumiałem, jak ci było przez cały ten czas. Porozmawiamy?”
Elena przeczytała wiadomość, ale nie odpowiedziała. Było jeszcze za wcześnie.
Kolejny weekend spędziła u Swietłany. Igor nie dzwonił. Najwyraźniej zrozumiał, że musi dać jej czas. Albo po prostu nie wiedział, co powiedzieć.
W poniedziałek podszedł do niej przed biurem.
– Lena, możemy porozmawiać?
Skinęła głową. Weszli do kawiarni niedaleko pracy. Usiedli przy małym stoliku pod oknem. Igor wyglądał, jakby przez tydzień spał po kilka godzin.
– Mama nie będzie już przyjeżdżać w każdy weekend – powiedział bez wstępu. – Wyjaśniłem jej, że my też mamy prawo do prywatnego życia.
– I jak to przyjęła?
– Źle. Powiedziała, że się zmieniłem, że stałem się egoistą. Że to twój wpływ.
Elena skinęła głową. Tego właśnie się spodziewała.
– I co odpowiedziałeś?
– Że jeśli troska o uczucia żony jest egoizmem, to zgadzam się być egoistą.
– Naprawdę?
– Naprawdę. Powiedziałem też, że jeśli chce się z nami kontaktować, musi cię szanować. Bez uwag o gotowaniu, sprzątaniu i reszcie. I bez omawiania naszego życia prywatnego z przyjaciółkami.
Elena milczała, popijając kawę. Chciała mu uwierzyć, ale doświadczenie podpowiadało jej, że wszystko może wrócić do starego porządku.
– A jeśli się nie zgodzi?
– Będzie spotykać się ze mną osobno. Bez ciebie.
– I to ci wystarczy?
Igor zamilkł na chwilę.
– Wystarczy mi to, co będzie dobre dla ciebie. Lena, zrozumiałem, że przez własne tchórzostwo prawie straciłem najdroższą osobę. To się więcej nie powtórzy.
– Skąd mam wiedzieć? Już obiecywałeś, że z nią porozmawiasz. I co się zmieniło?
– Wtedy próbowałem znaleźć kompromis. Mówiłem jej, że powinna być łagodniejsza, ale nie powiedziałem jasno, że jej zachowanie jest niedopuszczalne. Tym razem byłem bezpośredni. Powiedziałem, że jeśli nie potrafi rozmawiać z tobą z szacunkiem, lepiej, żeby w ogóle nie rozmawiała.
Elena patrzyła na niego uważnie. W jego oczach widziała prawdziwy żal.
– A jeśli znowu zacznie?
– Od razu ją zatrzymam. A jeśli to nie pomoże, poproszę, żeby wyszła.
– Nawet jeśli zacznie płakać? Powie, że jesteś złym synem?
– Nawet wtedy.
Elena odstawiła filiżankę. Jej dłoń nadal była chłodna, ale głos miała spokojny.
– Dobrze. Ale chcę, żebyś zrozumiał jedną rzecz. Nie będę już znosić upokorzeń od nikogo. Ani od twojej mamy, ani od twoich krewnych, ani od kogokolwiek innego. Jeśli ty nie będziesz umiał mnie ochronić, ochronię się sama. Tak jak w zeszłą niedzielę.
– Rozumiem.
– I jeszcze jedno. Nie chcę, żebyś myślał, że jestem przeciwko twojej mamie. Jestem za tym, żeby mnie szanowano. Jako człowieka, jako twoją żonę, jako gospodynię domu.
– Rozumiem to.
– W takim razie spróbujemy jeszcze raz. Ale to naprawdę ostatni raz, Igor.
Skinął głową i wyciągnął rękę przez stół. Elena spojrzała na nią przez sekundę, a potem uścisnęła.
