Niepokojące tabletki i pierwsze podejrzenia
Do Moskwy Maria dotarła o wpół do siódmej rano. Zwykle po takiej podróży byłaby wyczerpana, ale tym razem adrenalina nie pozwalała jej odczuwać zmęczenia.
Wsiadła do taksówki i poprosiła kierowcę, aby pojechał jak najszybciej.
W domu panowała cisza.
Giennadij jeszcze spał. Leżał na łóżku, spokojnie oddychając, jakby nic niezwykłego się nie wydarzyło.
Maria cicho się przebrała i wyszła z mieszkania. Do domu matki miała zaledwie kilka minut spacerem przez podwórko.
Ewdokia Terentiewna nie otworzyła drzwi od razu. Kiedy jednak zobaczyła córkę, jej twarz rozjaśniła się z ulgą.
– Maszeńko! Jak dobrze, że przyjechałaś.
Starsza kobieta przytuliła córkę drżącymi rękami.
Wyglądała naprawdę źle. Zawsze zadbana, teraz miała rozczochrane włosy, wyblakły szlafrok, mętne spojrzenie i spowolnione ruchy.
– Mamo, jak się czujesz? – zapytała Maria, prowadząc ją do kuchni i nastawiając wodę na herbatę.
– Źle, córeczko. Już od tygodnia chodzę jak we mgle. Giena mówi, że to nowe lekarstwo, które przepisał lekarz, ale ja nie pamiętam, żebym w ogóle była u lekarza. A wczoraj… – kobieta zamilkła i potarła skronie. – Wczoraj obudziłam się na podłodze w przedpokoju. Zięć powiedział, że upadłam, ale nic mnie nie boli.
Po plecach Marii przeszedł zimny dreszcz.
– Mamo, gdzie są te tabletki? Pokaż mi je.
Ewdokia niepewnie przeszukała kuchenną szafkę i wyjęła nieznane opakowanie. Nie było na nim żadnej nazwy. Tylko białe tabletki w blistrze.
– Zięć mówi, że mam brać jedną wieczorem. A ja zaczęłam się zastanawiać, czy to nie za mocne. Przecież moje ciśnienie nie jest aż tak wysokie…
Maria dokładnie obejrzała opakowanie. Brakowało nazwy, oznaczeń i jakichkolwiek informacji.
To było dziwne. Giennadij zawsze był bardzo dokładny. Zawsze sprawdzał instrukcje i szczegóły dotyczące różnych spraw.
– Mamo, mierzyłaś ciśnienie?
– Nie. Ciśnieniomierz się zepsuł. Giena obiecał kupić nowy, ale jakoś ciągle nie ma czasu…
Maria schowała jedną tabletkę z blistra do kieszeni.
– Mamo, pamiętasz, co robiłaś przedwczoraj?
Ewdokia zmarszczyła brwi i wyraźnie próbowała sobie przypomnieć.
– Niezbyt… Chyba Giena przyszedł, oglądaliśmy telewizję. A potem… nie pamiętam. Obudziłam się dopiero rano, z ciężką głową.
Maria poczuła, że robi jej się zimno.
Obraz zaczynał się układać, a to, co widziała, było coraz bardziej przerażające.
Kilka godzin później siedziała w kawiarni obok apteki i nerwowo obracała w dłoniach opinię farmaceuty.
Tabletka okazała się silnym środkiem nasennym. Był to preparat dostępny wyłącznie na receptę, którego nie powinno się stosować u osób starszych bez poważnych wskazań medycznych.
Maria wróciła do domu z zamiarem natychmiastowego wyjaśnienia wszystkiego.
