Minęło kilka dni. Próbował wrócić do rozmowy.
– Zacznijmy od nowa.
– Wszystko zrozumiałem.
Ale Irina nie wracała już do miejsca, gdzie jej godność była przedmiotem cudzych żartów. Złożyła pozew o rozwód. Bez krzyku. Bez zemsty. Po prostu jako fakt.
W sądzie próbował mówić:
– Byłem wprowadzony w błąd…
Ale sąd nie ocenia błędów, gdy są dokumenty, analizy i zachowanie. Rozwód sfinalizowano szybko. Zbyt szybko dla niego. Zbyt spokojnie dla niej.
Miesiąc później mieszkał już u matki. Sam. Z myślami, których nie zagłuszała ani duma, ani krzyk. Ponieważ rzeczywistość okazała się prostsza: zniszczył rodzinę nie przez zdradę. Ale przez własną pewność, że zawsze ma rację. Irina w tym czasie po raz pierwszy od dawna zaczęła żyć nie „w oczekiwaniu na ocenę”. Ale po prostu żyć. Pracować. Spać spokojnie. Nie tłumaczyć swojego prawa do szacunku.
