CZĘŚĆ 2
Teresa zamknęła drzwi i zaprowadziła Camilę do kuchni. Przez kilka sekund żadna z nich się nie odzywała. Zapach świeżo parzonej kawy wciąż unosił się w powietrzu, absurdalny, wręcz okrutny, jakby dom nie rozumiał, że właśnie pojawiła się rysa.
„Javier powiedział mi, że jesteś chora” – powiedziała w końcu Camila. „Że nie chcesz mnie widzieć. Że cię zdenerwowałam”.
Teresa zacisnęła usta.
„Powiedział mi, że toniesz w długach. Że wstydzisz się ze mną rozmawiać. Że zaraz stracisz firmę i że on ci pomaga, a ty o tym nie wiesz”.
Camila poczuła dreszcz na plecach.
„Jak mi pomaga?”
Teresa otworzyła szufladę i wyciągnęła teczkę pełną wyciągów bankowych.
„Z depozytów. Miesiącami. Dałam mu prawie 800 000 pesos”.
Camila musiała usiąść.
„Sama płacę czynsz. Pożyczam pieniądze od rodziców. Pracuję nawet w niedziele, bo on powiedział, że wszystko idzie na jego leczenie”.
Teresa zasłoniła usta, jakby połknęła dużo jedzenia.
Glass.
„Rozdzielił nas celowo”.
