„Czy babcia będzie zła, że jej powiedziałam?”
Odstawiłam kawę.
„Nie. A nawet jeśli, to i tak postąpiłaś słusznie”.
Lily skinęła głową.
Potem powiedziała coś, co mnie zmroziło.
„Włożyła ci też fioletowe lekarstwo do kubka”.
Wpatrywałam się w nią.
„Co?”
„Herbatę, którą robi ci babcia”.
Pokój zdawał się przechylać.
„O czym ty mówisz?”
Lily w końcu podniosła wzrok.
„Czasami, kiedy wchodziłaś na górę, babcia wkładała ci fioletowe lekarstwo do herbaty”.
Przestałam oddychać.
„Kiedy?”
„Często”.
Zaczęły mi się trząść ręce.
„Ile razy?”
Wzruszyła bezradnie ramionami.
„Nie wiem. Powiedziała tacie, że dzięki temu lepiej śpisz”.
Nagle wspomnienia zaczęły się ze sobą zderzać.
Noce, kiedy Diane nalegała, żebym zaparzyła herbatę rumiankową.
Poranki, kiedy budziłam się z bólem głowy.
Dziwna suchość w ustach.
Popołudnia, kiedy moje myśli były jak owinięte w bawełnę.
Rozmowy, które Mark przysięgał, że odbyliśmy, a których nie mogłam sobie przypomnieć.
Noce, kiedy zasnęłam siedząc prosto na kanapie.
Poranek, kiedy zapomniałam o lunchboxie Lily i płakałam przez godzinę, bo byłam pewna, że coś jest nie tak z moim mózgiem.
Nie traciłam rozumu.
Ktoś chemicznie pomagał mi stracić nad nim kontrolę.
Pielęgniarka weszła i zobaczyła, że się trzęsę.
W ciągu godziny lekarze pobrali mi krew.
Większość substancji już by zniknęła z mojego organizmu, ale policja potraktowała zeznania Lily na tyle poważnie, że przeszukała nasz dom.
To przeszukanie rozwiało resztki wątpliwości.
Za pudłami w szafie w pokoju gościnnym Diane funkcjonariusze znaleźli kilka butelek nocnego medykamentu.
wskazówka.
Znaleźli też notatnik.
Nie pamiętnik.
Dziennik.
Daty.
Godziny.
Kwoty.
Obok kilku wpisów znajdowały się inicjały.
S — herbata
N — strzykawka
Sarah.
Noah.
Kolana się pode mną ugięły, gdy detektyw pokazał mi zdjęcia.
Ale jedna kolumna nie miała sensu.
Co kilka dni, obok mojego imienia, Mark dopisywał cyfrę od jednego do pięciu.
„Co to znaczy?”
Detektyw nie odpowiedział od razu.
Potem położył na stole kolejny przedmiot.
Tablet Marka.
Śledczy odzyskali usunięte nagrania.
Nagrania ze mną.
Płaczę.
Zapominam rozmów.
Zasypiam.
Kłócę się z Markiem.
Staję nad łóżeczkiem Noaha o trzeciej nad ranem.
Każdy klip został nakręcony potajemnie.
Każdy klip był oznaczony.
Odcinek 1.
Odcinek 2.
Odcinek 3.
Nie dokumentował mojego załamania.
On je sfabrykował.
Plan stał się przerażająco jasny.
Podawał mi tyle narkotyków, że byłem wyczerpany, zdezorientowany, emocjonalny i zapominalski.
Powiadał lekarzom i krewnym, że jestem niestabilny.
Rejestrował wynikające z tego zachowania.
Następnie ingerował w leki Noaha, aż się rozchorował.
Kiedy spanikowałem i pognałem z nim do lekarza, Mark twierdził, że źle podałem leki.
Po jednym pilnym przesłuchaniu w sprawie opieki straciłem oboje dzieci.
Diane pomagała mu je wychowywać.
Myślałem, że to ostateczna prawda.
Nie była.
