Kierownik spojrzał na niego zimno i przygnębiająco. „Rozmawiasz z właścicielem tych linii lotniczych, proszę pana. Pani Grace Whitaker jest właścicielką całego terminalu, samolotu, do którego zaraz wsiądziesz, i całej firmy wartej 50 miliardów dolarów”.
Cisza, która zapadła, była tak ciężka, że aż namacalna. Miranda upuściła torbę. Twarz mężczyzny, który uważał się za pana świata, zaczęła powoli zmieniać kolor – z czerwonego na martwy biały.
„Grace… czy to… czy to jakiś żart?” mruknął Ethan, robiąc krok w moją stronę. „Musimy porozmawiać. To wszystko była pomyłka, ja…”
„Panie Caldwell” – przerwałam mu zupełnie spokojnym tonem. „Anulował pan mój bilet. A ja anuluję pana obecność na tym samolocie. Właściwie, pan i pańska rodzina właśnie zostaliście wpisani na dożywotnią czarną listę linii lotniczych Whittaker Airways”.
„Nie może pan tego zrobić! Jestem pani mężem!” – krzyknął zrozpaczony.
„Już nie” – uśmiechnęłam się lekko. „Sama wręczyła mi pani papiery rozwodowe. Te, w których zrezygnowała pani ze wszystkiego”.
Zwróciłam się do kierownika: „Proszę, niech pan wyprowadzi tych ludzi z lotniska”. Co do długów pana Caldwella wobec banku ojca Mirandy… mój zespół prawny właśnie wykupił wszystkie jego pożyczki. Oczekuję pełnej spłaty do końca dnia, w przeciwnym razie rozpoczniemy proces konfiskaty całego jego majątku.
Policja wzięła Ethana pod pachę. Zaczął stawiać opór, krzycząc moje imię, podczas gdy Miranda patrzyła na niego z obrzydzeniem, zdając sobie sprawę, że postawiła na przegranego konia. Oddała mu kartę pokładową, rzuciła mu ją w twarz i szybkim krokiem odeszła.
Patrzyłem, jak go wyprowadzają. Nie czułem ani nienawiści, ani triumfu. Czułem tylko wolność.
Wsiadłem do prywatnego odrzutowca, spojrzałem przez okno w niebo i wziąłem głęboki oddech.
Evelyn dała mi coś więcej niż pieniądze. Przywróciła mi poczucie własnej wartości i przyszłość. A Ethan? Dostał dokładnie to, na co zasługiwał – z pustymi rękami, tonąc w długach i zmiażdżony własną chciwością.
