Musiałam odwrócić wzrok, żeby nie płakać.
Potem zaczęła się wolna piosenka.
Mason poprowadził ją na parkiet, kładąc dłoń na jej talii. Elsie wyglądała na zdenerwowaną, ale szczęśliwą.
Wtedy pochylił się i wyszeptał jej coś do ucha.
Elsie zesztywniała.
Powiedział coś jeszcze.
Odsunęła się i spojrzała na niego.
Po czym wyrwała mu rękę i ruszyła prosto do mnie.
Jej twarz była czerwona, oczy pełne łez.
Ścisnęło mi się w żołądku.
„Elsie? Co się stało?”
Zatrzymała się kilka kroków dalej, ciężko oddychając.
„Jak mogłaś?” powiedziała.
Zamarłam. „Co?”
„Zapłaciłaś mu, prawda?” Jej głos pękł tak głośno, że rozmowy wokół ucichły. „Zrobiłaś to z litości, więc zapłaciłaś Masonowi, żeby udawał, że mnie lubi.”
Wszyscy się odwrócili.
Krew odpłynęła mi z twarzy.
„Nie” — wyszeptałam. „Kochanie, nie. Przysięgam.”
Jej usta zadrżały.
„To dlaczego on tak powiedział?”
Chciałam ją przytulić, ale się cofnęła.
„Elsie, posłuchaj mnie.”
„Nie” — powiedziała drżącym głosem. „Nie mów nic.”
Potem odwróciła się i odeszła.
Już miałam za nią iść, gdy obok mnie pojawił się Mason.
Przez sekundę myślałam, że przyszedł przeprosić.
Ale on pochylił się i powiedział: „Zrobiłem swoją część. Teraz twoja kolej.”
Patrzyłam na niego.
„Jaka umowa?”
Zacisnął szczękę. Spojrzał na Elsie, potem na korytarz przy scenie.
„Nie rób sceny. Chodź ze mną.”
Powinnam była natychmiast wezwać dyrektora.
Ale poszłam za nim.
Mason zaprowadził mnie ciemnym korytarzem obok gabloty z trofeami i sali muzycznej. Zatrzymał się przy małej komórce za sceną i otworzył drzwi.
W środku, pod migoczącym światłem, siedział mężczyzna skulony na odwróconym wiadrze.
Najpierw widziałam tylko siwe włosy i zmęczone ramiona.
Potem podniósł głowę.
