Wskazałem na podwórko.
„Koc, obroża i torba leżą obok śmietników. Na podłodze są też plamy. Garnek jest tutaj. Nikt niczego nie posprzątał”.
Don Ernesto próbował wstać.
„To niedorzeczne. To było zwierzę”.
Policjant kazał mu wstać i się odwrócić.
„Jest pan aresztowany na czas trwania odpowiednich procedur”.
„Aresztowany?” – ryknął mój teść. „Za psa?”
Policjant podszedł.
„Za znęcanie się nad zwierzętami. Za możliwe skażenie żywności. Za przemoc domową”. I dlatego, że na górze jest dziecko w kryzysie, po tym, jak próbowałeś zmusić je do zjedzenia własnego zwierzaka.
Moja teściowa chwyciła się za pierś.
„Zniszczysz nam życie!”
Daniel spojrzał na nią z tak głębokim smutkiem, że przez chwilę wyglądał jak dziecko.
„Nie, mamo. Sami je zniszczyliście”.
