Potem się załamałam. Nie z powodu żalu.
Zhao pochylił się i przytulił mnie, a ja trzymałam go mocniej, niż myślałam, że dam radę. Zanim wysiadłam z limuzyny, wymieniliśmy się już numerami telefonów, a po moich policzkach płynęły łzy.
Potem się załamałam. Nie z żalu, ale ze słodkiego i spóźnionego odkrycia, że mężczyzna, którego kochałam przez pięćdziesiąt osiem lat, był jeszcze lepszy, niż sobie wyobrażałam.
Gdy tylko wróciłam do domu, położyłam złoty pierścionek obok zdjęcia Barneya. Pogłaskałam go po twarzy i uśmiechnęłam się.
Zawsze wiedziałem, że jesteś dobrym człowiekiem. Po prostu nie wiedziałem, że aż tak dobrym.
