Słowa teściowej stały się ostatnią kroplą
Jeszcze na progu szpitala Margarita Stanisławowna zwróciła się do synowej:
— Urodziłaś synka, a ja ci go zabiorę! Żebyś wiedziała, jak to jest odbierać innym ich synów!
Oля nie odebrała tych słów jako niewinnego żartu. Zwłaszcza że były one kolejnym elementem trwającego od miesięcy konfliktu i nieustannego przekraczania jej granic.
Artiom ponownie próbował załagodzić sytuację.
— Mama żartuje, Ola — powiedział, jak zwykle unikając konfrontacji.
Na tym jednak Margarita Stanisławowna nie skończyła.
— Kiedy twój syn dorośnie i ożeni się z dziewczyną, która będzie wyciągała od niego pieniądze, wtedy mnie zrozumiesz! — dodała złośliwie.
Oля usłyszała więc nie tylko kolejną uszczypliwość, lecz także bardzo wyraźny zarzut dotyczący jej własnego małżeństwa. Teściowa przedstawiała ją jako kobietę, która zabrała jej syna i korzysta z jego pieniędzy.
Po powrocie do mieszkania nagromadzone emocje wreszcie eksplodowały.
Konflikt wybuchł po powrocie do domu
Margarita Stanisławowna nadal nie zamierzała ustąpić. Zamiast zakończyć spór, ponownie zaczęła krytykować synową.
— Po prostu urodziłaś, a nie poleciałaś w kosmos! — rzuciła.
Oля patrzyła przy tym na męża i widziała, że ten wciąż bez większego sprzeciwu przytakuje matce. Wtedy zrozumiała, że problem nie dotyczy już pojedynczych przykrych uwag. Stawką stało się ich małżeństwo.
Jeśli nic się nie zmieni, ingerencja Margarity Stanisławowny będzie trwała dalej. Oля nie chciała również, aby w podobnej atmosferze rozpoczynało się życie ich dziecka.
Tym razem postanowiła powiedzieć jasno, czego oczekuje.
— Proszę, żeby jutro wyprowadziła się pani z naszego mieszkania!
Reakcja teściowej była gwałtowna. Margarita Stanisławowna wpadła w histerię. Zarzucała synowej niewdzięczność i domagała się, aby Artiom wreszcie „postawił żonę na miejscu”.
Oczekiwała, że syn po raz kolejny stanie po jej stronie.
Tym razem wydarzyło się jednak coś, czego się nie spodziewała.
Artiom po raz pierwszy zdecydowanie poparł żonę
Artiom nie próbował już tłumaczyć zachowania matki ani prosić Oli o kolejną porcję cierpliwości.
— Mamo, Ola ma rację. Dla spokoju naszej rodziny i dziecka będzie lepiej, jeśli zamieszkamy osobno — powiedział.
Był to przełomowy moment. Po wielu sytuacjach, w których unikał konfliktu, Artiom wreszcie uznał, że granice jego własnej rodziny muszą zostać jasno wyznaczone.
Decyzja zapadła. Margarita Stanisławowna miała się wyprowadzić.
