Kasia pojawia się wcześniej, niż ktokolwiek oczekiwał
Z korytarza dobiegł szczęk kluczy. Ktoś właśnie otwierał drzwi wejściowe.
— Mamusiu, przyjechałam! — rozległ się wesoły głos. — Gdzie jest moja ukochana rodzinka?
Kasia.
Już tu była.
Daria wstała z łóżka i wyprostowała się. Wiedziała, że teraz konflikt dopiero naprawdę się rozpocznie.
— Ojej, wszyscy się tutaj zebraliście! — Kasia pojawiła się w drzwiach sypialni z ogromną torbą sportową. Na pierwszy rzut oka wyglądała całkiem dobrze. Jedynie jej oczy błyszczały trochę zbyt mocno, a dłonie lekko drżały. — Mamusiu, jak się czujesz?
— Kasieńko! — Zofia Nikołajewna natychmiast się rozpromieniła. — Nareszcie! Właśnie rozmawiałyśmy z Darią o…
— Niczego nie omawiałyśmy — przerwała jej ostro Daria. — Wyjaśniałyśmy sobie kilka spraw.
Kasia odstawiła torbę i uważnie przyjrzała się wszystkim obecnym. Paweł stał pod ścianą, Swieta przy oknie, a Daria pośrodku pokoju, wyraźnie gotowa bronić swojego stanowiska.
— Rozumiem — powiedziała przeciągle Kasia. — Czyli nie wszyscy są zachwyceni moim przyjazdem.
— Twój przyjazd to twój problem — odpowiedziała Daria. — Ale nikt nie będzie rozwiązywał twoich problemów moim kosztem.
— Twoim kosztem? — Kasia przykucnęła przy matce. — Myślisz, że łatwo było mi tutaj przyjechać? Myślisz, że się nie wstydzę?
— Jeżeli się wstydzisz, idź się leczyć. Do szpitala. A nie tutaj.
— Daria! — zawołał Paweł.
— Znowu „Daria”? — Odwróciła się gwałtownie do męża. — Czy ty w ogóle rozumiesz, co się stanie? Będzie piła po kryjomu, podbierała pieniądze na alkohol i nas okłamywała! A ja będę po niej sprzątać i wysłuchiwać pijackich zwierzeń!
Kasia powoli się podniosła. Jej twarz nagle pobladła.
— Skąd wiesz? — zapytała cicho. — Skąd tak dobrze wiesz, co będę robiła?
Daria zamilkła. W jej oczach na moment pojawiło się coś przypominającego strach.
— Ja po prostu… — zaczęła.
— Nie. Nie „po prostu” — odpowiedziała Kasia, podchodząc bliżej. — Wiesz, bo sama przez to przeszłaś. Prawda?
Cisza stała się niemal namacalna. Swieta przestała się uśmiechać. Paweł patrzył na żonę szeroko otwartymi oczami.
— O czym ona mówi? — wyszeptał.
Kasia uśmiechnęła się krzywo.
— Zapytaj swoją żonę, jak dwa lata temu chowała koniak w szafie. Zapytaj, dlaczego tak dobrze wie, gdzie w naszej okolicy przez całą dobę można kupić alkohol.
— Zamknij się! — wrzasnęła Daria. — Natychmiast się zamknij!
— A pamiętasz, jak zawiozłaś mnie do szpitala? — Kasia nie zamierzała przestać. — Kiedy złamałam rękę po pijanemu? Powiedziałaś mi wtedy: „Rozumiem cię”. Pamiętasz?
Sekret Darii wychodzi na jaw
Paweł powoli odwrócił się w stronę żony. Jego twarz wyglądała tak, jakby właśnie usłyszał wiadomość, na którą zupełnie nie był przygotowany.
— Daria? — odezwał się cicho. — O czym ona mówi?
Daria stała z zaciśniętymi pięściami. Przez chwilę milczała, aż w końcu gwałtownie wypuściła powietrze.
— Tak! Tak, piłam! Piłam przez półtora roku! — krzyknęła. — A co miałam robić? Mąż od rana do nocy w pracy, teściowa codziennie wymyśla kolejną dolegliwość, pieniędzy nie ma, miłości nie ma, życia nie ma!
— Dario… — zaczęła Swieta, ale synowa nawet na nią nie spojrzała.
— Szłam do sklepu po chleb, a kupowałam wódkę! Piłam w łazience, żeby nikt nie widział! — Daria zaczęła śmiać się przez łzy. — Myślicie, że było mi łatwo? Że mi się to podobało?
Paweł zrobił krok w stronę żony, lecz Daria natychmiast się cofnęła.
— Nie podchodź! Nie trzeba! Sama przestałam! Sama! Bez waszych modlitw i lamentowania!
— Kiedy? — zapytał zachrypniętym głosem.
— Rok temu. Kiedy twoja mamusia leżała na intensywnej terapii. Zrozumiałam wtedy, że jeśli nie przestanę, umrę przed nią.
Daria otarła twarz rękawem.
— I wiesz co? Cieszę się, że przestałam! Bo teraz widzę was wszystkich takimi, jakimi naprawdę jesteście!
Zofia Nikołajewna milczała. Po raz pierwszy od bardzo dawna najwyraźniej nie wiedziała, co powiedzieć.
— I co teraz? — zapytała cicho Kasia. — Wyrzucisz mnie?
Daria przez dłuższą chwilę patrzyła na szwagierkę. Następnie podeszła do okna i je uchyliła. Do pokoju wdarło się chłodne powietrze.
— Nie — odpowiedziała w końcu. — Nie wyrzucę cię. Ale stawiam warunki.
