Podejrzanie idealna propozycja
Rita mieszkała sama w jednopokojowym mieszkaniu po drugiej stronie miasta.
Kiedy Nastia jechała metrem, jej myśli pędziły jedna za drugą. Z jednej strony propozycja rzeczywiście mogła być dla Antona ogromną szansą. Z drugiej strony znała Ludmiłę Siergiejewnę na tyle dobrze, by wiedzieć, że teściowa rzadko robi coś bez powodu.
— Czyli twoja teściowa znalazła bogatego narzeczonego, a teraz wykorzystuje karierę twojego męża, żeby zmusić was do przyjęcia jej z powrotem? — podsumowała Rita, nalewając herbatę.
— Na to wygląda.
— A jesteś pewna, że ten Giennadij w ogóle istnieje? Może to jakaś ustawka?
Nastia zastanowiła się. Wszystko rzeczywiście wydarzyło się bardzo szybko i zbyt wygodnie.
— Muszę to sprawdzić.
Wyjęła laptop.
— Jak on się nazywał… Giennadij Borisowicz Orłow.
Po około pół godzinie wyszukiwania znalazły informacje. Giennadij Orłow rzeczywiście istniał, prowadził firmę budowlaną i był dość znany w miejskim środowisku biznesowym.
Był jednak szczegół, który zwrócił uwagę Nastii.
— Rita, popatrz. Jego żona zmarła trzy lata temu. Od tamtej pory publicznie nie pojawiał się z żadną kobietą. A teraz nagle ślub?
— Może się zakochał?
— Albo coś na tym zyskuje.
Nastia szukała dalej.
Znalazła artykuł sprzed roku. Firma Orłowa prowadziła spór z miejską administracją dotyczący działki przeznaczonej pod zabudowę. Sprawę przegrała, a Giennadij stracił duży kontrakt.
— Rita, a jeśli…
W tej samej chwili zadzwonił telefon. Anton.
Nastia odrzuciła połączenie.
Chwilę później przyszła wiadomość: „Proszę, wróć. Musimy porozmawiać. Mama i Giennadij pojechali. Jestem sam”.
Nastia spojrzała na przyjaciółkę.
— Co mam zrobić?
— Wracaj. Ale bądź ostrożna. Twoja teściowa z pewnością coś planuje.
Nastia dotarła do domu dopiero przed północą.
Anton otworzył drzwi niemal natychmiast, jakby cały czas czekał tuż za nimi. Wyglądał na wyczerpanego. Miał potargane włosy i pogniecioną koszulę.
— Wejdź. Zrobiłem kolację.
Na stole rzeczywiście stały talerze z makaronem i sałatką. Było widać, że bardzo się starał.
Nastia usiadła bez słowa.
— Dzwoniłem do mamy — zaczął Anton. — Zapytałem ją wprost, po co to wszystko. Praca, ślub, przeprowadzka do nas.
— I co powiedziała?
— Najpierw się obraziła. Potem przyznała część prawdy.
Westchnął.
— Giennadij naprawdę zaoferował mi to stanowisko. Ale nie bezinteresownie. Potrzebuje kontaktów w miejskiej administracji, a mama ma dawną znajomą pracującą w komisji zajmującej się budownictwem. A właściwie miała znajomą. Pokłóciły się dwadzieścia lat temu.
— I twoja matka chce się z nią pogodzić za naszym pośrednictwem?
— Jest gorzej.
Anton potarł skronie.
— Ta kobieta, Nina Wasiljewna, nienawidzi mojej matki. Ale jej córka, Julia, pracuje w tej samej firmie co ty. W księgowości.
Nastia natychmiast przypomniała sobie Julię Gromową, cichą kobietę około czterdziestki, zawsze uprzejmą i gotową pomóc.
— Co Julia ma z tym wspólnego?
— Mama chciała, żebyś się z nią zaprzyjaźniła. Żebyście się do siebie zbliżyły. Później przez ciebie chciała dotrzeć do Niny Wasiljewny i nakłonić ją, by pomogła Giennadijowi w sprawie pozwoleń budowlanych.
Nastia powoli odłożyła widelec.
Cały ten ciąg wydarzeń — przeprowadzka, awantury, pozorne pogodzenie się i lukratywna oferta dla Antona — nagle zaczął wyglądać zupełnie inaczej. Miała być elementem planu, którego wcześniej nawet nie znała.
— Twoja matka naprawdę przeszła samą siebie — powiedziała. — A ty? Wiedziałeś o tym?
— Nie! Przysięgam. Dowiedziałem się dopiero dzisiaj, kiedy zmusiłem ją do szczerej odpowiedzi. Nastiu, odmówiłem. Powiedziałem, że nie będziemy uczestniczyć w jej planach.
— I tak po prostu to przyjęła?
— Powiedziała, że jeszcze będę żałował. Według niej tracę szansę życia przez jakieś „głupie zasady”.
Nastia podeszła do okna i spojrzała na światła nocnego miasta.
Nie wierzyła, że Ludmiła Siergiejewna po prostu zrezygnuje. Jeśli jeden plan się nie powiódł, prawdopodobnie spróbuje czegoś innego.
— Anton, boję się — przyznała cicho. — Twoja matka się nie zatrzyma. Znajdzie inny sposób.
— W takim razie się przeprowadzimy. Wynajmiemy mieszkanie w innej dzielnicy, zmienimy zamki, numery telefonów…
— I będziemy uciekać? — Nastia odwróciła się do niego. — Całe życie przed twoją matką?
— A co innego możemy zrobić?
Wtedy do głowy Nastii przyszła myśl. Ryzykowna, ale być może jedyna, która mogła przerwać tę sytuację.
— Musimy porozmawiać z Niną Wasiljewną. Osobiście. Powiedzieć jej wszystko i ją ostrzec.
— Po co?
— Jeżeli Ludmiła Siergiejewna chciała wykorzystać mnie, to może mieć również plan awaryjny. Może spróbować dotrzeć do Niny przez Julię albo w jakiś inny sposób. Nina powinna wiedzieć, że jej dawna znajoma znowu pojawiła się w jej życiu i że niekoniecznie ma dobre zamiary.
Anton przez chwilę milczał.
Potem skinął głową.
— Dobrze. Jutro znajdziemy sposób, żeby się z nią skontaktować.
Rozmowa z Julią wszystko zmienia
Następnego ranka Nastia przyszła do pracy wcześniej niż zwykle.
Julia siedziała już przy swoim biurku i przeglądała dokumenty.
— Dzień dobry — zaczęła Nastia. — Julio, mogę zadać pani osobiste pytanie?
— Oczywiście.
Kobieta podniosła głowę i uśmiechnęła się.
— Czy pani mama nazywa się Nina Wasiljewna Gromowa?
Uśmiech natychmiast zniknął z twarzy Julii.
Odłożyła długopis i spojrzała na Nastię z wyraźną ostrożnością.
— Skąd pani to wie?
— To długa historia. Czy możemy porozmawiać po pracy? To ważne. Chodzi o pani mamę i… moją teściową.
Julia przez chwilę przyglądała się Nastii, po czym powoli skinęła głową.
— Dobrze. O osiemnastej przy głównym wejściu.
