August 19, 2026 Feed v2

Witajcie, miłośnicy opowieści! Mam na imię Lena i z przyjemnością witam Was na Blogu Autorki, blogu poświęconym wszystkiemu, co dramatyczne, kreatywne i inspirujące w świecie opowieści. Jako profesjonalna i pełna pasji pisarka, chcę dzielić się swoją miłością do sztuki opowiadania historii, wspólnie odkrywać nowe smaki i inspirować Was do tworzenia wyjątkowych tekstów każdego dnia.

Zgodnie z moimi przewidywaniami, rano otrzymałam od Bartka wiadomość ze zdjęciem mojego banera i entuzjastycznym podpisem z ośmioma wykrzyknikami, w którym nazwał mnie gwiazdą. Później zadzwonił, głośno chwaląc się, że opublikował moje prace na swoim Instagramie i że pęka z dumy. Chwilę po nim, ze łzami wzruszenia w oczach, zatelefonowała Magda, pytając, dlaczego nic wcześniej nie powiedziałam. Odpowiedziałam szczerze: po prostu sama w to nie wierzyłam.

W sobotę przyjechali oboje. Bartek zaciągnął mnie na rynek, aby zrobić mi pamiątkowe zdjęcie pod banerem z bocianem. Stałam tam, nie do końca wiedząc, co zrobić z rękami, podczas gdy on ze śmiechem prosił o uśmiech na tle mojego autorskiego dzieła.

To był mój własny bocian. Przez trzydzieści lat byłam znana jako „ta pani z papierniczego”, a przez ostatnie trzy lata jako wdowa z trzeciego piętra podlewająca pelargonie. Tego dnia uświadomiłam sobie, że to moje oczy uchwyciły te wyjątkowe kadry. Wkrótce potem spotkałam panią Krysię, która przypomniała mi swoje słowa o moim „dobrym oku”. Przyznałam jej rację, choć wcześniej zupełnie nie zdawałam sobie z tego sprawy.

Sierpień pełen nowych kadrów

Mamy sierpień, a banery wciąż ozdabiają miasto. Sąsiadka z drugiego piętra wspomniała, że jej wnuczka zrobiła sobie zdjęcie na tle mojego mglistego zalewu i opublikowała je na TikToku. Nie do końca rozumiem, czym jest TikTok, ale Bartek twierdzi, że to świetna wiadomość. Ja natomiast wciąż fotografuję:

  • Wczoraj uwieczniłam jaskółki latające nad zalewem.
  • Przedwczoraj sfotografowałam starszą parę trzymającą się za ręce na parkowej ławce, z odłożonymi obok kijkami do nordic walkingu.
  • Jutro wybieram się na targ – światło o ósmej rano jest idealne do sfotografowania świeżych moreli.

Myślę, że Staszek by się uśmiał. Zapewne stwierdziłby, że ja i mój telefon stanowimy duet tak nierozłączny, jak on i jego stary wkrętak. Wiem jednak, że w tajemnicy poszedłby na rynek obejrzeć te banery. Stałby tam długo w milczeniu, trzymając ręce w kieszeniach. A wieczorem, podczas wspólnej kolacji, powiedziałby po cichu: Ładne, Lucynko. Naprawdę ładne. I to w zupełności by mi wystarczyło.

Share on Facebook