Deszcz stukał w okna mieszkania Julii i Wiktora, odzwierciedlając ponury nastrój ostatnich tygodni. Kobieta, zmęczona opierając się o kuchenny blat, wspominała, jak wszystko się zaczęło.
Trzy miesiące temu
– Juleczko, rodzona! – głos teściowej w słuchawce brzmiał nietypowo czule. – Pomóż Aliście z Nikitą! Siedzą bez pracy, kredyty ich duszą. Ty tam, w „Progresie”, jesteś prawie szefową! Zamów za nich słowo!
Julia westchnęła. Nie była „prawie szefową”, tylko starszym menedżerem w dziale logistyki, ale cieszyła się szacunkiem. Szwagierka Alisa, młodsza siostra Wiktora, i jej mąż Nikita mieli reputację niezbyt rzetelnych pracowników.
– Dario Pietrowna, nie jestem pewna… – zaczęła Julia, próbując delikatnie wytłumaczyć teściowej, że nie może pomóc.
– Wkrótce będą mieli dzieci! – zawołała patetycznie teściowa. – Potrzebują stabilizacji! Wiktor też się martwi. Rodzina powinna pomagać rodzinie!
– Alisa jest w ciąży? – zdziwiła się kobieta, porażona tym, jak bezrobotni ludzie mogą myśleć o dzieciach.
– Nie, ale wszystko do tego zmierza – powiedziała z dumą Daria Pietrowna, jakby to była w pełni jej zasługa.
Do matki dołączył też syn. On również zaczął namawiać Julię, by pomogła siostrze i szwagrowi:
– Mama się nie odczepi, pomóż, dobrze?
Pod presją i poczuciem obowiązku Julia w końcu uległa. Porozmawiała z kierownikiem działu kadr, podkreślając, że jedynie poleca tę parę, ale nie gwarantuje ich późniejszej wydajności. Alisę zatrudniono jako sekretarkę w dziale marketingu, Nikitę jako pomocnika magazyniera na magazynie.
Julia odetchnęła z ulgą, mając nadzieję, że przynajmniej ten etap został zaliczony. Do tego teściowa była niezmiernie rada i wdzięczna synowej za pomoc.
Kiedy szwagierka zażądała urlopu
Przez trzy miesiące panowała cisza. W pewną niedzielę, pod koniec maja, do małżonków przyszła szwagierka z mężem.
– Jul, tak przy okazji, latem idę na trzy miesiące urlopu. Od końca maja do końca sierpnia. Nareszcie odpocznę porządnie… słońce, morze! – uśmiechnęła się marzycielsko, poprawiając drogi manicure. – Nikita też pójdzie. Powiesz tam, u siebie…
– Alisa, dopiero co się zatrudniłaś, trzy miesiące temu! Jaki trzy miesiące urlopu? Przecież dopiero skończył się okres próbny! – Julia oniemiała z zaskoczenia.
– No i co? – wzruszyła ramionami szwagierka. – Zmęczyłam się. Będę pracować w pozostałym czasie, jesienią i zimą. Dogadasz się? Niech nam opłacą urlop.
Nikit, siedzący obok Alisy, tylko milcząco skinął na poparcie żony.
Julia poczuła, jak krew napływa jej do twarzy. Wszystkie wysiłki włożone w ich zatrudnienie, jej reputacja – wszystko to groziło zniszczeniem w jednej chwili z winy szwagierki i szwagra.
– Alisa, Nikita – głos synowej stał się lodowaty. – Z nikim nie będę się umawiać. Mamy poważną firmę, a nie rodzinny sklepik. Jeśli złożycie podanie o taki urlop, gwarantuję, że nikt was nie zatrzyma. To będzie zwolnienie.
– Jak śmiesz! Jesteśmy rodziną! Mama ci tego nie wybaczy! – Alisa zerwała się jak oparzona.
– Ostrzegłam cię – odpowiedziała spokojnie, ale stanowczo Julia. – Decyzja należy do was.
Decyzja szwagierki okazała się przewidywalna. Następnego dnia Alisa i Nikita z pewnością siebie złożyli podanie o trzymiesięczny urlop. Kierownik działu kadr uniosła brwi ze zdziwienia i poinformowała małżonków, że tak długiego urlopu nikt nie dostaje.
– Przecież przyszliśmy tu przez Julię, powinno być dla nas specjalne traktowanie – powiedziała rzeczowo Alisa.
– Na pewno rozpatrzymy wasze podania – odpowiedziała chłodno kobieta.
Tydzień później Alisa i Nikita otrzymali wypowiedzenie. Zostali zwolnieni za naruszenie dyscypliny pracy i nieodpowiedniość na zajmowanym stanowisku.
Pierwszą, która poczuła na sobie ich wściekłość, była Julia. Alisa, zgrzytając zębami, wbiegła do jej gabinetu.
– Czemu nas zwolnili? Czemu się za nami nie wstawiłaś? – oburzała się krewna.
– Ostrzegałam cię – odpowiedziała surowo synowa.
Alisa spojrzała pogardliwie i wybiegła z gabinetu, głośno trzaskając drzwiami.
