CZĘŚĆ 2
Tego wieczoru nie skonfrontowałem się z nimi.
Mogłem krzyknąć.
Mogłem wyrzucić ich rzeczy.
Ale chciałem dokładnie wiedzieć, jakie mam prawa, zanim cokolwiek zrobię.
Następnego ranka umówiłem się z notariuszem, który sporządził akt sprzedaży domu.
Przyniosłem jej dokumenty, wycenę z agencji i wiadomości.
Była bardzo jasna.
Dom został kupiony przed moim ślubem za moje własne pieniądze.
Philippe nie mógł wystawić go na sprzedaż w moim imieniu ani obiecać dochodu ze sprzedaży swojej siostrzenicy.
To, że mieszkał tam przez siedem lat, nie czyniło go właścicielem połowy nieruchomości.
„Sprzedaży nie da się załatwić za plecami” – wyjaśniła. „I nikt nie może cię zmusić do sfinansowania mieszkania dla tej młodej kobiety”.
Następnie poradziła mi, abym skonsultowała się z prawnikiem specjalizującym się w prawie rodzinnym, zanim wprowadzę jakiekolwiek zmiany w układzie mieszkania małżeńskiego.
Posłuchałam tej rady.
Zabezpieczyłam swoje dokumenty osobiste.
Zmieniłam hasła do moich kont indywidualnych.
Wysłałam prawnikowi pełną kopię wiadomości.
Napisałam również do agencji nieruchomości.
Agent potwierdził, że Philippe przedstawił plan jako wspólną decyzję.
Odpisałam, że dom nie jest na sprzedaż i że nigdy nie autoryzowałam takiego działania.
W międzyczasie kontynuowałam obserwację.
Manon stawała się coraz bardziej bezczelna.
Philippe wygłaszał serię uwag.
„Nie wyglądasz tu na szczęśliwą”.
„Twoja siostra ma duży dom”.
„Tymczasowa separacja dobrze by nam obojgu wyszła”.
Każde zdanie dokładnie odpowiadało planowi opisanemu w ich wiadomościach.
Tydzień później siostra Philippe’a, Sandrine, zaprosiła nas na lunch.
Manon miała tam być.
Philippe powiedział mi, że rodzina chce „porozmawiać o przyszłości”.
Rozumiem, że myślą o kawalerce.
Zgodziłem się.
Przed wyjściem włożyłem akt własności, wycenę z agencji i wydruk ich rozmowy do teczki.
Przy deserze Sandrine uniosła kieliszek.
„Mam dobrą wiadomość. Manon może znalazła kawalerkę niedaleko swojej szkoły”.
Manon się uśmiechnęła.
„Idealnie”.
„Jak zamierzasz to sfinansować?” zapytał ojciec Philippe’a.
Zapadła dziwna cisza.
Manon spojrzała na wujka.
Philippe się odezwał.
„Planuję jej pomóc”.
Sandrine wydawała się zaskoczona.
„Za ile?”
„Myślimy o sprzedaży domu i kupnie czegoś mniejszego”.
Powiedział „my”.
Jakbym się zgodził.
Odłożyłem łyżkę.
„Który dom?”
Philippe spojrzał na mnie ostrzegawczo.
„Isabelle, porozmawiamy o tym w domu”.
„Dokładnie. Skoro ogłaszasz przy wszystkich, że go sprzedajemy, może mogłabyś wyjaśnić, o którym domu mówisz”.
Manon wtrąciła:
„Oczywiście ten, w którym mieszkamy”.
„Masz na myśli ten, w którym nie płacisz czynszu?”
Jej uśmiech zniknął.
Philippe zacisnął zęby.
„To nie jest odpowiedni moment”.
„Wręcz przeciwnie”.
Wyjęłam akt własności.
„Kupiłam ten dom dwanaście lat przed poznaniem Philippe’a. Należy do mnie”.
Sandrine spojrzała na brata.
„Mówiłeś, że kupiliście go razem”.
„To bardziej skomplikowane”.
„Nie” – odpowiedziałam. „To bardzo proste”.
Położyłam przed nimi wycenę nieruchomości.
„Philippe kazał agentowi przyjść do mojego domu, kiedy byłam w pracy. Wmówił mu, że chcemy sprzedać”.
Potem wyjęłam wiadomości.
Manon zbladła.
„Przeczytałaś nasze rozmowy?”
„Rozmowa pojawiła się na komputerze rodzinnym. Ta, w której wyjaśniasz, jak zmusić mnie do opuszczenia domu”.
Sandrine wzięła dokumenty.
Na początku przeczytała je po cichu.
Potem na głos:
„Kontynuuj zgodnie z planem. Nigdy jej nie zostawiaj samej. W końcu pójdzie do siostry”.
Spojrzała na córkę.
