Mijałam gości, którzy uśmiechali się do mnie przy kieliszkach szampana, jednocześnie oceniając moją wartość.
Mijałam kuzynów Bennetta, którzy śmiali się za moimi plecami.
Mijałam Elise, która pochyliła się i wyszeptała:
— Grzeczna dziewczynka.
I właśnie to było jej największym błędem.
Przy ołtarzu Bennett złapał mnie za nadgarstek.
— Idź na górę i się przebierz.
— W co?
Jego wzrok powędrował w stronę matki.
— Nie rób sceny.
Uśmiechnęłam się.
— Bennett, twoja matka ubrała mnie jak klauna przed całą waszą elitą. Scena już została zrobiona.
Po sali przeszedł szmer.
Mistrz ceremonii odchrząknął.
— Czy możemy zaczynać?
— Tak — odpowiedziała szybko Elise. — Zanim stanie się to jeszcze bardziej żenujące.
Odwróciłam się do niej.
— Och, Elise. Dopiero zaczynamy.
Jej uśmiech zniknął.
Planerka ślubna podeszła do ekranu. Romantyczny pokaz slajdów zniknął.
Pojawiło się zdjęcie odręcznej notatki:
„Znaj swoje miejsce”.
Sala zamarła.
Potem pojawiły się faktury fikcyjnej firmy Sterling Events Consulting. Kolejne i kolejne.
Setki tysięcy dolarów wypłaconych z fundacji Whitmore Children’s Foundation za usługi, które nigdy nie istniały. Wszystkie pieniądze trafiały na konta kontrolowane przez Elise i Bennetta.
Elise zerwała się na nogi.
— Wyłączcie to!
Nikt się nie poruszył.
— Od sześciu miesięcy prowadzę audyt fundacji Whitmore — powiedziałam.
Bennett zaśmiał się zbyt głośno.
— Przecież jesteś asystentką ds. marketingu.
— Nie. To była wersja, w którą woleliście wierzyć. Jestem licencjonowaną biegłą księgową specjalizującą się w śledztwach finansowych. Moja firma została anonimowo wynajęta po tym, jak trzech darczyńców zgłosiło brakujące fundusze.
Twarz Elise zastygła.
Ojciec otworzył czarną teczkę i przekazał dokumenty mężczyźnie siedzącemu w drugim rzędzie.
Prokurator okręgowy Marcus Hale spokojnie wstał i je przyjął.
— Marcus? — wyszeptał Bennett.
— Bennett — odpowiedział chłodno.
Telefony uniosły się jeszcze wyżej.
Elise zaczęła rozglądać się za sojusznikami, ale zobaczyła tylko widzów.
Spojrzałam na idealny smoking Bennetta, jego idealną fryzurę i idealne nazwisko.
— Trafiliście na niewłaściwą kobietę.
—
## Część 3
Bennett podszedł bliżej.
— Zaplanowałaś to?
— Nie. To wy to zaplanowaliście. Ja tylko wszystko udokumentowałam.
Elise drżącym palcem wskazała na mnie.
— Ona kłamie! Jest łowczynią fortun! Zastawiła pułapkę na mojego syna!
Na ekranie pojawił się kolejny dokument.
Była to umowa przedślubna, którą Bennett nalegał, żebym podpisała.
