Noc, która zakończyła dawne życie
W mieszkaniu została Jelena Pawłowna. Po raz pierwszy od wielu lat musiała zmierzyć się z przeszłością, którą tak długo próbowała ukrywać. Nie było już synowej, którą mogła zaatakować kolejną uwagą, ani syna gotowego bezwarunkowo stanąć po jej stronie.
Tej nocy nie spała.
Siedziała samotnie w kuchni i patrzyła na fotografię, którą Olga zostawiła na stole. Płakała, lecz nie ze wstydu. Najbardziej bolała ją świadomość, że wychowała syna, który ostatecznie odszedł za żoną, oraz że straciła iluzję, w której żyła przez trzydzieści lat.
Tymczasem Olga siedziała już w taksówce. Wyjęła telefon i napisała do swojego przełożonego, Koczergina:
„Dziękuję. Wykorzystałam twój atut. Teraz jestem wolna”.
Po minucie otrzymała odpowiedź:
„Witaj w wielkiej grze. Od poniedziałku twój gabinet jest na czwartym piętrze. I pamiętaj: w tym życiu wygrywa ten, kto nie boi się własnej przeszłości”.
Olga uśmiechnęła się i wyłączyła telefon.
Wiedziała, że następnego dnia rozpocznie się dla niej nowe życie. Chciała życia bez ciągłego poniżania, bez obłudy i bez kolejnych obraźliwych uwag ze strony teściowej.
Spojrzała na Dimę. Siedział obok i mocno ściskał jej dłoń, jakby bał się, że może ją stracić.
— Wszystko będzie dobrze — powiedziała Olga. — Teraz już wszystko będzie dobrze.
Pojechali dalej w noc, zostawiając za sobą stare mieszkanie, dawne urazy i kobietę, która wreszcie została sama ze swoją prawdą.
