Ojciec był przekonany, że niszcząc moje suknie ślubne, zniszczy również mnie.
O drugiej w nocy wtargnął do mojego pokoju z nożyczkami i pociął każdą suknię, którą starannie wybrałam na najważniejszy dzień mojego życia. Matka tylko się przyglądała. Brat śmiał się pod nosem. Byli pewni, że odwołam ślub we łzach.

Tymczasem następnego ranka, gdy drzwi kościoła się otworzyły, weszłam ubrana w coś, czego nigdy nie odważyliby się tknąć. Wyraz ich twarzy był bezcenny.
Miałam trzydzieści dwa lata i byłam kapitanem Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych. Pilotowałam samoloty warte miliony dolarów, podejmowałam decyzje w ułamkach sekund i zdobyłam szacunek doświadczonych wojskowych. Jednak dla mojego ojca, Franka Bennetta, nic z tego nie miało znaczenia. W jego oczach nadal byłam córką, która odmawiała podporządkowania się jego zasadom.
Mój młodszy brat Tyler był natomiast oczkiem w głowie rodziny. Miał dwadzieścia osiem lat, nie pracował, nadal mieszkał z rodzicami, a mimo to pozostawał ich największą dumą. Każde moje osiągnięcie było ignorowane. Każda jego porażka znajdowała usprawiedliwienie. Ta nierównowaga definiowała całe moje życie.
Przez lata znosiłam to wszystko, ponieważ miałam coś, na co czekałam — Ethana.
Ethan był wszystkim tym, czym moja rodzina nie była. Dobry. Wspierający. Wystarczająco pewny siebie, by cieszyć się moimi sukcesami, zamiast czuć się nimi zagrożony. Poznaliśmy się podczas akcji ratunkowej po huraganie i stworzyliśmy związek oparty na zaufaniu, szacunku i prawdziwym partnerstwie. Małżeństwo z nim było dla mnie początkiem przyszłości, na którą ciężko zapracowałam.
Aby uczcić ten nowy etap życia, kupiłam cztery suknie ślubne. Brzmi przesadnie, ale każda z nich miała dla mnie szczególne znaczenie. Przez większość dorosłego życia nosiłam mundury, kombinezony lotnicze i wojskowe buty. Te suknie symbolizowały delikatniejszą stronę mnie, którą rzadko miałam okazję pokazywać.
