Etap 5. Powrót Siergieja i pierwsza konfrontacja
Siergiej wrócił po dziesięciu dniach.
Nie po dwóch tygodniach, jak wcześniej zapowiadał.
Wieczorem wszedł do mieszkania, postawił walizkę przy drzwiach i uśmiechnął się, jakby wracał ze zwykłego wyjazdu służbowego.
— No i co? Nie przywitasz mnie?
Alina siedziała w kuchni.
Przed nią stały dwie filiżanki herbaty.
Jedna była dla niej.
Drugiej nie zamierzała podawać mężowi.
— Wróciłeś wcześniej.
Siergiej zdjął kurtkę.
— Skończyliśmy projekt szybciej.
Alina patrzyła na niego bez ruchu.
— A pozostałe dni?
— Uznałem, że nie ma sensu zostawać. Tęskniłem za tobą.
Siergiej podszedł i spróbował ją objąć.
Alina cofnęła się.
Jego ręce zawisły przez moment w powietrzu, po czym opadły.
— Co się stało?
Alina nie zamierzała prowadzić rozmowy okrężną drogą.
— Byłeś w delegacji pięć dni.
Siergiej zamilkł.
— Pozostałe pięć spędziłeś w miejscu, gdzie opłaciłeś mieszkanie dla Kristiny.
— Alina…
— Nie przerywaj.
Sięgnęła po przygotowane dokumenty.
Na stole pojawiły się wydruki z banku, kopia polecenia wyjazdu oraz fotografia z kawiarni.
Siergiej patrzył kolejno na każdą kartkę.
Jego pierwsza reakcja nie była przeprosinami.
— Grzebałaś w moich rachunkach?
Alina prawie się uśmiechnęła.
— To jest nasze wspólne konto.
— Nie miałaś prawa urządzać śledztwa.
— A ty miałeś prawo wynajmować mieszkanie innej kobiecie?
Siergiej zacisnął szczękę.
— To nie jest tak, jak myślisz.
— W takim razie wyjaśnij mi, jak jest.
Usiadł.
Przez kilka sekund patrzył w stół.
— Kristina planowała przeprowadzkę. Nie miała pieniędzy na początek. Po prostu jej pomogłem.
— Wynająłeś jej mieszkanie na trzy miesiące.
— Odda pieniądze.
— A fotografia?
— Omawialiśmy projekt.
— W kawiarni, przy dwóch kieliszkach?
— Wypiliśmy po kieliszku wina.
— Powiedziałeś mi, że byłeś ze współpracownikami.
— Kristina jest moją współpracownicą.
Alina czuła, jak każda odpowiedź Siergieja ma dokładnie ten sam schemat.
Nie zaprzeczał faktom.
Zmniejszał tylko ich znaczenie.
— Powiedziałeś też, że wyjazd jest w pełni opłacony przez firmę.
— Nie chciałem, żebyś się martwiła.
Alina cicho się zaśmiała.
— Nie chciałeś, żebym wiedziała.
— Nie zdradziłem cię.
Alina patrzyła na niego bez mrugnięcia.
— Mieszkałeś z nią?
— Nie.
— Zamierzałeś?
Siergiej gwałtownie podniósł wzrok.
Nie odpowiedział od razu.
I ta chwila ciszy powiedziała Alinie więcej niż wszystkie wcześniejsze wyjaśnienia.
Etap 6. Prawda była znacznie gorsza
Po długim milczeniu Siergiej w końcu powiedział:
— Nie wiem, co będzie dalej. Jestem po prostu zmęczony.
Alina zmarszczyła brwi.
— Czym?
— Naszym życiem.
Poczuła, jak coś zaciska się w jej piersi.
— Jakim dokładnie życiem?
Siergiej westchnął.
— Rutyną. Tym, że mieszkamy jak sąsiedzi. Ty ciągle zajmujesz się wystawami, ja pracą. Prawie ze sobą nie rozmawiamy.
— Rozmawialiśmy.
— O rachunkach, zakupach, remoncie i twojej babci.
— Kiedy próbowałam rozmawiać o czymś więcej, to ty nie chciałeś.
— Bo przy tobie ciągle czułem się winny.
Alina patrzyła na niego uważnie.
— A przy Kristinie?
Siergiej zamilkł.
— Podziwia cię? — zapytała Alina. — Śmieje się z twoich żartów? Sprawia, że czujesz się wyjątkowy?
— Nie upraszczaj wszystkiego.
— Nie upraszczam. Próbuję zrozumieć, dlaczego zdecydowałeś się zniszczyć dziesięć lat małżeństwa, ale nie zdobyłeś się na uczciwość i nie powiedziałeś mi, że już mnie nie kochasz.
Siergiej przesunął dłonią po twarzy.
— Nie chciałem cię skrzywdzić.
— Dlatego ukrywałeś przede mną całe drugie życie?
— Pogubiłem się.
Alina pokręciła głową.
— Nie pogubiłeś się.
Jej głos pozostawał spokojny.
— Wszystko zorganizowałeś. Delegację, mieszkanie, przelewy, bilety. Człowiek, który naprawdę jest zagubiony, nie wynajmuje lokalu na trzy miesiące i nie planuje wydatków z wyprzedzeniem.
Siergiej wstał.
— Chcesz rozwodu?
Alina spojrzała mu prosto w oczy.
— Chcę prawdy.
— A jeśli prawda jest taka, że nie wiem, czy jeszcze cię kocham?
Alina poczuła dziwny spokój.
— W takim razie odpowiedź już istnieje.
Siergiej odwrócił się.
Przez kilka minut żadne z nich się nie odzywało.
Potem powiedział:
— Kristina jest w ciąży.
Alina nie od razu zrozumiała znaczenie tych słów.
— Co?
Siergiej powtórzył:
— Jest w ciąży.
W kuchni zrobiło się tak cicho, że Alina słyszała pracę lodówki.
— Który miesiąc?
— Prawie trzeci.
Alina zamknęła oczy.
Nagle wiele rzeczy przestało wymagać dalszego tłumaczenia.
Dlatego Siergiej tak cieszył się z wyjazdu.
Dlatego kupił nową walizkę.
Dlatego zmienił perfumy.
Dlatego mówił o potrzebie „zmiany otoczenia”.
Nie przygotowywał jedynie romansu.
W jego życiu pojawiła się już zupełnie nowa rzeczywistość.
Inna kobieta.
Dziecko.
Mieszkanie na trzy miesiące.
Plany związane z Belgradem.
Druga rodzina, której jeszcze nie zdążył nazwać rodziną.
— Wiedziałeś przed wyjazdem?
Siergiej odpowiedział:
— Tak.
Alina otworzyła oczy.
— I mimo wszystko powiedziałeś mi, że jedziesz na zwykłą delegację?
— Chciałem najpierw wszystko zrozumieć.
— Wszystko rozumiałeś już trzy miesiące temu.
Siergiej wyciągnął rękę i spróbował dotknąć jej dłoni.
Alina natychmiast cofnęła palce.
— Nie dotykaj mnie.
Etap 7. Decyzja podjęta bez wahania
Jeszcze tej samej nocy Siergiej zaczął pakować rzeczy.
Wyjmował z szafy koszule i wkładał je do starej walizki.
Nową, kupioną specjalnie przed wyjazdem, zostawił w korytarzu.
— Przez jakiś czas zatrzymam się u kolegi — powiedział.
— Dobrze.
— Alina, nie chcę, żebyśmy rozstali się jak wrogowie.
Spojrzała na niego.
— Nie jesteśmy już ludźmi, którzy dziesięć lat temu brali ślub.
— Wszystko można naprawić.
— Co dokładnie?
Siergiej zaczął mówić szybko, jakby próbował znaleźć rozwiązanie możliwe do zmierzenia pieniędzmi.
— Mogę zrezygnować z mieszkania.
Alina patrzyła na niego z niedowierzaniem.
— Naprawdę myślisz, że chodzi o mieszkanie?
— Chcę, żebyś była zabezpieczona.
— Nie potrzebuję zapłaty za zdradę.
— Nie zdradziłem cię specjalnie.
Alina pokręciła głową.
— Zdrada rzadko jest czymś przypadkowym.
Siergiej zamilkł.
Przed wyjściem zatrzymał się przy drzwiach.
— Naprawdę cię kochałem.
— Być może.
— Teraz też mnie to boli.
— Mnie również.
Przez chwilę patrzyli na siebie w milczeniu.
Siergiej zapytał:
— Będziesz się na mnie mścić?
Alina po raz pierwszy tego wieczoru spojrzała na niego trochę łagodniej.
— Nie.
Po chwili dodała:
— Ale nie będę cię również ratować.
Siergiej wyszedł.
Alina zamknęła drzwi i oparła się o nie plecami.
Spodziewała się, że w tej chwili całkowicie się załamie.
Że zacznie krzyczeć.
Że coś rozbije.
Że nie będzie w stanie normalnie oddychać.
Zamiast tego wróciła do kuchni.
Wylała zimną herbatę do zlewu.
Otworzyła okno.
Do środka wpadło chłodne powietrze.
Alina wyjęła telefon i napisała do Siergieja:
„Jutro składam pozew o rozwód. Wszystkie kwestie finansowe będziemy od tej chwili rozwiązywać przez prawnika”.
Odpowiedź przyszła niemal natychmiast.
„Jesteś pewna?”
Alina przeczytała wiadomość tylko raz.
Napisała:
„Tak”.
Nie dopisała niczego więcej.
Była to pierwsza ważna decyzja od wielu lat, wobec której nie czuła żadnego wewnętrznego wahania.
