Dom Rasy Michajłowny powitał ich zadbanym wyglądem. Podwórko było zamiecione, okna lśniły, a z kuchni dochodziły apetyczne zapachy.
– Moje dzieci przyjechały! – Raisa Michajłowna wybiegła na ganek z szeroko otwartymi ramionami. – Alleczka, kochana, jak ja stęskniłam!
Alla ostrożnie objęła teściową. Nie spodziewała się takiego ciepłego przyjęcia.
– Chodźcie, chodźcie! Tyle rzeczy przygotowałam! – Raisa Michajłowna wciągnęła ich do domu.
Stół uginał się od smakołyków. Pieczony kurczak, ziemniaki z koperkiem, sałatki, pierogi z kapustą. Raisa Michajłowna krzątała się wokół, nakładając jedzenie na talerze.
– Alleczka, taka chuda jesteś! Trzeba cię podkarmić. A praca jak? Podobno księgowi są teraz bardzo potrzebni.
– Praca w porządku – ostrożnie odpowiedziała Alla.
– I pensja chyba dobra? Samochód przecież kupiliście. A mieszkanie jakie piękne! Igor pokazywał zdjęcia.
Alla skinęła głową, ale wewnętrznie napięła się. Raisa Michajłowna nigdy nie interesowała się jej pracą. Po co te pytania?
– Mamo, a jakie mamy plany? – zapytał Igor.
– Nic specjalnego! – machnęła ręką Raisa Michajłowna. – Przyjechaliście odpocząć, nie pracować. Prawda, Alleczka?
Alla tylko uśmiechnęła się w odpowiedzi. Zbyt słodkie słowa teściowej budziły coraz większą czujność.
Wieczór minął spokojnie. Raisa Michajłowna opowiadała wiejskie nowiny, Igor dzielił się miejskimi planami. Alla milczała i czekała na podstęp.
Podstęp nie kazał na siebie długo czekać. O dziewiątej rano Raisa Michajłowna zapukała do ich pokoju.
– Alleczka, wstawaj! Dzień się zaczął! Tyle roboty się nazbierało!
Alla otworzyła oczy i zobaczyła teściową w fartuchu roboczym z notesem w ręku.
– Raiso Michajłowno, która godzina?
– Dziewiąta! Mamy harmonogram: od rana do wieczora pracujemy. Sporządziłam listę.
Raisa Michajłowna rozwinęła zapisaną kartkę.
– Najpierw podłogi w całym domu. Potem okna. Po obiedzie plewienie ogrodu. Wieczorem porządki w szklarni.
– A Igor? – zapytała Alla, siadając na łóżku.
– Igor zajmie się męskimi sprawami. Będzie naprawiał płot.
– A kto przygotuje obiad?
– Wszyscy razem! – uśmiechnęła się Raisa Michajłowna. – Jesteś taka mądra, szybko się nauczysz.
Cały dzień Alla nosiła wodę, myła podłogi, czyściła okna. Ręce poczerwieniały od środków czystości, plecy bolały od schylania. Na obiad musiała ugotować barszcz na całą rodzinę plus sąsiada wujka Kolę, który wpadł odwiedzić Raisę Michajłownę.
– Alleczka, jesteś wspaniała! – chwaliła teściowa przy stole. – Widzisz, wujku Kola, jaka mam pracowitą synową!
– Dobra dziewczyna – pochwalił wujek Kola. – A to dzisiejsze tylko w biurach siedzą.
Igor milczał. Na skargi żony odpowiadał, że wysiłek fizyczny jest dobry dla zdrowia.
– Alleczka, po prostu nie jesteś przyzwyczajona do pracy. To cię wzmocni – mówił mąż.
Po obiedzie Alla poszła do ogrodu. Dwie godziny plewiła marchewki w palącym słońcu. Raisa Michajłowna siedziała w cieniu i wydawała polecenia.
– Alleczka, tam chwast przeoczyłaś! A tu słabo spulchniłaś!
Pod wieczór sił już nie miała wcale. Alla ledwo dotarła do domu i padła na łóżko.
– Oj, zmęczyłaś się? – zajrzała do pokoju Raisa Michajłowna. – A ja w twoim wieku sama cały dom prowadziłam, dzieci wychowywałam. I nigdy nie narzekałam!
Tak trwało cztery dni. Alla wstawała o dziewiątej, pracowała do wieczora, gotowała obiad i kolację. Raisa Michajłowna tylko nadzorowała i krytykowała. Piątego dnia przy obiedzie, który znów przygotowała Alla, teściowa ogłosiła nowinę.
– Jutro, Alleczka, pójdziemy kopać ziemniaki. Urodzaj w tym roku bogaty!
Alla powoli odłożyła łyżkę.
– Mam dość – powiedziała cicho.
– Co, kochana? – nie dosłyszała Raisa Michajłowna.
Alla odwróciła się do męża.
– Mam dość bycia służącą. Jutro wracam do miasta. A ty możesz dalej obsługiwać swoją rodzinę.
– Alleczka, co ty mówisz! – zerwał się Igor.
– Mówię prawdę – Alla wstała od stołu. – Pięć dni pracuję jak koń. Gotuję, sprzątam, kopię. A twoja matka tylko wydaje rozkazy.
– Alla, to zbyt ostra reakcja! – Igor też wstał. – Musisz być bardziej wyrozumiała wobec rodziny!
– Rodziny? – Alla zaśmiała się. – Twoja matka traktuje mnie jak darmową siłę roboczą!
Alla przeszła do pokoju i zaczęła pakować rzeczy. Igor chodził za nią i próbował ją powstrzymać.
– Alleczka, nie można tak! Co mama pomyśli?
– Niech myśli co chce – Alla zamknęła torbę. – Kocham siebie bardziej niż ciebie i twoją rodzinę. I mam dość bycia służącą.
– Alla, zatrzymaj się! Przyjechaliśmy pomóc!
– Ty przyjechałeś w odwiedziny do mamy. A mnie przywiozłeś tu jako służącą.
Alla wzięła torbę i skierowała się do wyjścia.
– Jutro możesz przyjechać do mieszkania po rzeczy. Składam pozew o rozwód.
Drzwi za nią zatrzasnęły się, zostawiając Igora sam na sam z matką i własnymi myślami.
Alla wsiadła do swojego samochodu, zapaliła silnik. Czas było pożegnać się z tym rozdziałem życia. Przed nią były jeszcze trzy tygodnie urlopu.
