Wstęp: W drodze do letnich wspomnień i wyrzutów sumienia
Ludmiła Wasiljewna przez całą podróż do swojej ukochanej daczy zmagała się z natrętnymi wyrzutami sumienia, które niczym uporczywe muchy krążyły wokół jej myśli, nie pozwalając skupić się na niczym innym, choć starała się je odgonić, wmawiając sobie, że to tylko przesadna troska, która w końcu minie, gdy tylko zobaczy, że wszystko jest w porządku. Teplica – ta jedna, prosta rzecz, która przez dwadzieścia lat, odkąd zajmowała się ogrodnictwem z prawdziwą pasją, była dla niej tak oczywista, że nie wymagała nawet myślenia, a jednak tym razem, w tym wyjątkowo ciepłym, niemal letnim wrześniu, który rozpieszczał wszystkich swoimi promieniami, zapomniała o niej, zostawiając ją otwartą na noc, gdy temperatura, która w dzień była łagodna i przyjemna, nocą spadała do poziomu, który dla delikatnych roślin mógł być zabójczy. Pomidory, które przez całe lato dawały jej tyle radości, mogły przegrzać się na słońcu, a ogórki, które wspinały się po kratkach, mogły zwiędnąć w jednej chwili, tracąc cały swój smak i soczystość, które były dla niej powodem do dumy, gdy częstowała nimi swoich bliskich podczas rodzinnych spotkań, które zawsze były dla niej okazją do pokazania, że jej miłość do ziemi i jej praca w ogrodzie mają sens, który wykracza poza zwykłe zbieranie plonów, a który jest wyrazem jej troski i oddania dla tych, których kocha.
Niespodziewana lekcja życia – jak obcy ludzie stali się przyjaciółmi

Dalsza część na następnej stronie: