Zdjęcie, które przywróciło uśmiech
Przez kilka tygodni w mieszkaniu panowała zupełnie nowa cisza. Przestawiłam fotel, ustawiłam kwiaty w miejscu, gdzie wcześniej stał instrument, ale długo nie mogłam przyzwyczaić się do pustego kąta.
Dopiero jesienią otrzymałam wiadomość od Agnieszki.
Było w niej zdjęcie Hani siedzącej przy moim dawnym pianinie. W pokoju z kolorową tapetą i pluszowym misiem na wieku instrument wyglądał zupełnie inaczej niż u mnie.
Pod fotografią przeczytałam kilka prostych słów:
„Hania ćwiczy codziennie po szkole. Pani nauczycielka mówi, że ma słuch. Dziękujemy z całego serca.”
Patrzyłam na zdjęcie bardzo długo. Po raz pierwszy od miesięcy uśmiechnęłam się naprawdę.
W grudniu listonosz przyniósł niewielką kopertę. Adres zapisano dziecięcym, starannym pismem.
W środku znajdowało się zaproszenie ozdobione gwiazdkami.
„Zapraszam na mój pierwszy popis. Hania od pani pianina.”
To ostatnie zdanie wzruszyło mnie najbardziej. Nie „Hania Kowal”, nie „uczennica”. Po prostu „Hania od pani pianina”.
Nie zastanawiałam się ani chwili.
Kupiłam bilet i pojechałam.
