ć?
Jego twarz złagodniała.
— Tylko jeśli jesteś pewna.
— Jestem.
Usłyszałam, jak Ethan wstrzymuje oddech.
Ponownie ruszyłam do ołtarza.
Tym razem nie szłam sama.
Marcus odsunął się, a pozostali ludzie w szarych garniturach poprawili ustawienie, tworząc po obu stronach przejścia nieformalną honorową eskortę.
Nikt tego nie zaplanował.
Nikt niczego nie ogłaszał.
Po prostu stali wyprostowani i pozostawili nam drogę.
