Rozmowa z mężem zmieniła wszystko
Pół godziny później do mieszkania wrócił Kirył. Był w dobrym humorze i trzymał bukiet róż.
— Cześć, słoneczko! Jak minął dzień?
Nastia siedziała na kanapie i patrzyła na mężczyznę, którego kiedyś kochała. Mężczyznę, któremu urodziła syna i z którym planowała spędzić resztę życia.
— Dobrze — odpowiedziała. — Była tutaj twoja mama.
Kirył skrzywił się.
— Znowu? Czego chciała?
— Porozmawiać.
Nastia wzięła ze stołu teczkę z raportem detektywa.
— Usiądź, Kirył. My również musimy porozmawiać.
Zobaczył dokumenty i jego twarz natychmiast się zmieniła. Najpierw pojawiło się niezrozumienie, potem świadomość, a na końcu strach.
— Nastia, to…
— Nie trzeba — przerwała mu. — Wiem wszystko. O Swietłanie, o mieszkaniu i o tym, że spotykacie się już od czterech miesięcy.
Zapadła cisza.
Kirył usiadł w tym samym fotelu, w którym wcześniej siedziała jego matka.
— Chciałem ci powiedzieć…
— Kiedy? Kiedy pojedziemy w lipcu do Turcji?
Nastia położyła przed nim wydruk rezerwacji.
— Czy może wtedy, kiedy przypadkiem dowiedziałabym się wszystkiego od sąsiadów?
Kirył patrzył w podłogę.
— Wiesz, co jest najgorsze? — zapytała Nastia spokojnie. — Nie samo to, że pojawiła się inna kobieta. Ludzie się zmieniają, uczucia mogą wygasać. Najbardziej boli mnie to, że nie miałeś odwagi przyjść do mnie i powiedzieć wprost: „Nastia, już cię nie kocham. Rozstańmy się normalnie”.
— Nie chciałem cię zranić…
— Nie chciałeś mnie zranić?! — po raz pierwszy tego wieczoru podniosła głos. — Miałeś kochankę! Spotykałeś się z nią, kiedy ja siedziałam w domu z twoim synem! Wydawałeś na nią pieniądze, które powinny być przeznaczone na rodzinę!
— Nastia, przepraszam, ja…
— A najgorsze jest jeszcze coś. To twoja matka was poznała. Celowo przedstawiła ci Swietłanę. Opowiadała jej, że jestem złą żoną. Popychała was ku sobie.
Kirył gwałtownie podniósł głowę.
— Co?
— Proszę.
Nastia podała mu wydruki wiadomości.
— Czytaj. Twoja mama postanowiła poprawić ci życie. Wybrała dla ciebie lepszą kandydatkę na żonę.
Kirył czytał, a jego twarz stawała się coraz bardziej ponura.
— Mama nie mogła… Ona by nie…
— Mogła i zrobiła.
Nastia podeszła do okna.
— Podjęłam decyzję. Odchodzę. Jutro rano zabieram Timofieja i jadę do rodziców. Złożę pozew o rozwód.
— Nastia, zaczekaj!
— Nie. Nie próbuj mnie przekonywać. Przez pięć lat byłam wygodną żoną. Gotowałam, sprzątałam, zajmowałam się dzieckiem i znosiłam twoją matkę. A ty pozwalałeś jej mnie poniżać. Ani razu naprawdę mnie nie obroniłeś. Ani razu nie powiedziałeś: „Mamo, wystarczy”.
Kirył zacisnął pięści.
— Nie wiedziałem, że ona tak z tobą rozmawia…
— Kłamiesz — odpowiedziała Nastia bez podnoszenia głosu. — Wiedziałeś. Po prostu łatwiej było nic nie robić. Mama oznacza dla ciebie kontakty, pieniądze i możliwości. A ja byłam tylko żoną.
Nastia otworzyła kontakty w telefonie.
— Teraz zadzwonię do Swietłany. Powiem jej prawdę. Że nie zamierzałeś się rozwieść i że chciałeś nadal prowadzić dwa życia.
— Nie rób tego!
— Dlaczego? Żal ci jej? Czy boisz się, że powie swojemu ojcu i skandal zaszkodzi twojej reputacji?
Kirył nie odpowiedział.
Jego milczenie wystarczyło.
— Właśnie dostałam odpowiedź — powiedziała Nastia i wybrała numer.
Telefon do Swietłany
Swietłana odebrała po trzecim sygnale. Miała młody, dźwięczny głos.
— Halo?
— Dobry wieczór, Swietłano. Mam na imię Nastia. Jestem żoną Kiryła.
Po drugiej stronie zapadła cisza.
— Ja… nie rozumiem…
— Rozumie pani doskonale. Chcę tylko powiedzieć jedną rzecz. Kirył nie planował rozwodu. Kupił już bilety na nasz rodzinny urlop w lipcu i zamierzał nadal ze mną mieszkać.
— To nieprawda! Kirył mnie kocha!
— Kirył siedzi teraz przede mną.
Nastia włączyła tryb głośnomówiący.
— Zapytajmy go. Kirył, chcesz się ze mną rozwieść?
Mężczyzna siedział blady i nie podnosił wzroku.
— Kirył! — rozległ się głos Swietłany. — Powiedz jej! Powiedz, że mnie kochasz!
Kirył nadal milczał.
— Sama pani widzi — powiedziała Nastia. — Jest jeszcze jedna rzecz. Poznała was jego matka, Raisa Siergiejewna. Pani matka Tatiana jest jej przyjaciółką. To właśnie od tego wszystko się zaczęło.
— Co?! Mama nie mogła…
— Proszę ją zapytać. A ja odchodzę od Kiryła. Jutro składam pozew o rozwód. Wkrótce będzie więc wolny. Jeśli zechce pani na niego czekać, to już pani decyzja.
Nastia zakończyła połączenie.
Kirył siedział z opuszczoną głową.
— I co teraz? — zapytał cicho.
— Teraz możesz żyć tak, jak chciałeś — odpowiedziała, zbierając dokumenty do teczki. — Beze mnie. Bez wspólnego życia z Timofiejem. Jeśli będziesz chciał, będziesz spotykał się z nim w weekendy. Alimenty przelewaj na czas.
— A mieszkanie?
— Jest wasze. Nie zamierzam o nie walczyć.
Nastia ruszyła w stronę sypialni.
— Chcę tylko jednego: żeby twoja matka nie zbliżała się do mojego syna.
